Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

Transgender jeszcze większym zagrożeniem niż promocja homoseksualizmu – uważa Carl Trueman

Osoby transpłciowe są o wiele silniejsze w swoim dążeniu do emancypacji niż homoseksualiści - mówi Carl Trueman. Ci drudzy nigdy nie zaprzeczali różnicy między mężczyzną a kobietą. Transseksualiści owszem.

Transgenderowcy stosują też silną presję na innych, aby uznali ich punkt widzenia za jedyny dopuszczalny. Prowadzi to do sporów w łonie społeczności LGBT+. Przykładem jest wykluczenie, jakiego doświadcza obecnie J.K. Rowling, oskarżana o „transfobię”.

Głównym polem zainteresowania historyka Carla Truemana z Grove City College w Pensylwanii jest historia Kościoła i dogmatów. Niedawno napisał jednak studium o rewolucji seksualnej i walce emancypacyjnej ideologów transgenderowych. Uznał, że jest to jego obowiązek, biorąc pod uwagę obecne trendy społeczne. Jak uważa, „chrześcijanie często nie doceniają wpływu rewolucji seksualnej na nasze czasy i naszą kulturę”.

Tytuł studium Truemana brzmi bardziej jak książka z dziedziny psychologii niż opis rewolucji seksualnej: „Powstanie i triumf nowoczesnego ja”. Wyjaśniając, podkreśla, że chrześcijanie często błędnie sądzą, że rewolucja seksualna jest jakimś samoistnym zjawiskiem. Tymczasem jest ona zakorzeniona w leżących u jej podstaw zmianach kulturowych.

Skupienie na uczuciach

Trueman zauważa, że współcześni myśliciele, odpowiadając na pytanie o tożsamość człowieka, skupiają się na ludzkich uczuciach. „Uczucia są z pewnością ważne. Wystarczy przeczytać Psalmy. W nich zaglądasz do serc poetów. Dzielą się oni nie tylko swoimi myślami, ale przede wszystkim emocjami. Jest jednak wielka różnica między tamtymi czasami a dniem dzisiejszym. Dawniej, aby funkcjonować w społeczeństwie, dostosowywaliśmy nasze myśli i uczucia do świata zewnętrznego. Dzisiaj mamy tendencję do myślenia, że świat wokół nas musi się zmieniać, aby dopasować się do naszych emocji i potrzeb psychologicznych”.

W swojej książce Trueman pokazuje, że ta zmiana miała fundamentalne znaczenie dla współczesnego myślenia o seksualności. „Dziś ludzie tworzą swoją tożsamość na podstawie własnych preferencji i doświadczeń seksualnych. To myślenie można dostrzec już u Zygmunta Freuda. Oczywiście prawdą jest, że nasze pragnienia seksualne są ważne dla tego, kim jesteśmy. Ważne jest jednak to, w jakim stopniu nadajemy tym pragnieniom autorytet”.

Aktywność i tożsamość

W dzisiejszych czasach uczucia są normatywne. „W starożytnej Grecji istniało również wiele homoseksualizmu. Ale to było postrzegane jako aktywność. Dziś jest to tożsamość”. Fundamentalne znaczenie ma to, że poprzez filozofów takich jak Nietzsche, pożegnaliśmy się z Bogiem i człowiekiem jako obrazem Boga. W rezultacie moralność nie ma już stałej podstawy, podkreśla Trueman. „Następnie, pod wpływem lewicowych idei politycznych, zaczęto kłaść coraz większy nacisk na wolność seksualną, w celu 'wyzwolenia' ludzi, aby mogli podążać za swoimi wewnętrznymi pragnieniami, uczuciami. Krótko mówiąc: nie zachowujesz się homoseksualnie, ale jesteś homoseksualny lub transgenderowy. Dlatego właśnie konfrontacja kulturowa jest bardziej intensywna: można odrzucić czyjeś zachowanie, ale nie można odebrać mu tożsamości. Z tego powodu, mówiąc: Akceptuję homoseksualistę jako osobę, ale odrzucam praktyki homoseksualne, nie bardzo sprawdza się w dyskusjach. Utrudnia to chrześcijanom wyjaśnienie swojego stanowiska. Musimy pokazać, głównie poprzez nasze czyny, za czym się opowiadamy; poprzez bycie miłosiernym i gościnnym dla naszych sąsiadów, którzy nie są chrześcijanami”.

Nasze uczucia stały się tak istotne, że nawet ciało jest im podporządkowane. „Jeśli więc czujesz się jak kobieta w ciele mężczyzny, ciało musi się do tego dostosować. To brzmi bardzo logicznie w naszym społeczeństwie. Ale gdybym powiedział to mojemu dziadkowi czterdzieści lat temu, wybuchnąłby śmiechem. Coś takiego w ogóle nie pasowało do jego wizji społeczeństwa”.

Przyczyną, według Truemana, jest rozdzielenie płci biologicznej i genderu (płci psychologicznej). „Francuska feministka Simone de Beauvoir twierdzi, że człowiek nie rodzi się kobietą lub mężczyzną, ale jest uczony, by zachowywać się jak mężczyzna lub kobieta. Według niej biologia nie ma znaczenia”. Porządek stworzenia odwrócony do góry nogami

Oczywiście, jak przyznaje Trueman, kultura wpływa na postrzeganie bycia mężczyzną lub kobietą. „Kobieta w Afryce zachowuje się inaczej niż kobieta w Ameryce. Ale to nie sprawia, że biologia nie ma znaczenia. Ciało kobiety jest zbudowane inaczej niż ciało mężczyzny, a to obejmuje więcej niż tylko cechy płciowe. Istnieją również różnice hormonalne, tak że kobieta, na przykład, inaczej przeżywa czas niż mężczyzna. Miesiączka jest ważnym wydarzeniem w życiu dorosłej kobiety. Nie jest tak w przypadku mężczyzn. Dlatego rozróżnienie biologiczne jest rzeczywiście istotne”.

Według Truemana ideologia transgenderowa jest groźna, ponieważ zmusza otoczenie do podporządkowania się czyjejś wybranej płci. „Jeśli mężczyzna obok decyduje się pozostać kobietą, muszę dokonać wyboru. Albo się dostosuję, albo skonfrontuję się z nim lub nią, nie uznając jego wyboru. To powoduje tarcia. Na dłuższą metę może to utrudnić stanowisko chrześcijan. Zwłaszcza jeśli rząd zmusza instytucje do respektowania i akceptowania czyjejś płci z wyboru”.

Ideologia gender prowadzi także do praktycznych problemów, uważa Trueman. Szkicuje on sytuację pary lesbijek. „Po dziesięciu latach jedna z partnerek decyduje się żyć jako mężczyzna. Druga kobieta ma dylemat. Czy nadal kocha pierwotną kobietę, czy już nowego mężczyznę?”.

Trueman zauważył, że w USA liczba lesbijek gwałtownie spada wraz z rosnącym zainteresowaniem transgenderyzmem. „Obecnie coraz więcej osób określa się jako 'queer', ponieważ bycie gejem, lesbijką lub biseksualistą jest zbyt ograniczone”.

Dominującą myślą w nowoczesnym społeczeństwie jest to, że wszyscy będziemy najszczęśliwsi, jeśli pozwolimy sobie nawzajem na wolność wyboru. „Zasady nie powinny nikogo wiązać; ramy moralne są płynne. Ponadto wierzymy, że możemy być kimkolwiek chcemy i że możemy określić swoją własną tożsamość. Technologie medyczne, takie jak leczenie hormonalne i zabiegi chirurgiczne, pomagają więc spełniać ludzkie pragnienia”.

Autorytaryzm

Amerykański historyk Kościoła obawia się, że rząd może w przyszłości interweniować, gdy rodzice będą edukować swoje dzieci w zakresie tradycyjnego postrzegania małżeństwa i krytycznie odnosić się do ideologii gender. „Każdy ma prawo do wyboru własnej tożsamości. Ale te tożsamości nie zawsze są ze sobą zgodne. Dlatego ktoś musi rozstrzygać. W ten sposób rodzi się wybitnie autorytarna forma rządów. Na tym właśnie polega paradoks obecnego paradygmatu politycznego libertarian. Rząd decyduje o tym, jak powinniśmy myśleć o prawach osób transgenderowych. Uważam, że mieszane toalety są bardzo autorytarne; podobnie jak w sytuacji, gdy kobiety w sali gimnastycznej muszą zaakceptować fakt, że muszą brać prysznic z biologicznie męskimi osobami, ponieważ ci mężczyźni myślą, że są kobietami. Od upadku monarchii w XIX wieku nie widzieliśmy tego rodzaju autorytaryzmu, może z wyjątkiem nazistowskich Niemiec”.

Dobre samopoczucie

Niestety, dominacja uczuć daje się zauważyć, zdaniem Truemana, także w podejściu do wiary. „Nie chodzi tylko o akceptację związków małżeńskich homoseksualistów czy transseksualistów. Jest to część szerszej zmiany. Kiedyś ludzie chodzili do kościoła z troski o życie wieczne. Chcieli złożyć swoje smutki przed Bogiem, szli tam, aby przygotować się na wieczność. Obecnie ludzie chodzą do kościoła, aby czuć się dobrze. Widać to w nacisku na pieśni uwielbienia. Zauważam to również na pogrzebach. Nie skupiamy się na smutku, żałobie i sensie śmierci. Pogrzeby stają się celebracją życia. To jest właśnie kultura emocjonalna w czystym wydaniu”.

(za:opoka.org.pl)