Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

New age – religia globalnej wioski?

Współczesny świat, przy obecnym poziomie postępu techniczno-technologicznego człowieka, gdzie system wszelkiej komunikacji umożliwia niemal natychmiastowy przepływ i wymianę informacji i o wiele szybszą formę przemieszczania się z jednej półkuli ziemi na drugą, został już w zeszłym stuleciu nazwany zjawiskiem „globalnej wioski” (Marshall McLuhanem, 1964). New age, wielki ruch społeczno-kulturowy, który w swym założeniu nosi tendencje unifikacyjne wszelkich przejawów ludzkiego myślenia i działania, szczególnie tego niegdyś pomijanego z pogranicza tzw. paranauki, widziałby się tu zapewne w roli swoistej uniwersalnej religii. Takie też zadanie wyznaczają mu jego poszczególni guru zbierając eklektycznie zdobycze ludzkiego ducha poprzednich pokoleń, gdziekolwiek by one były, by zastąpić nimi dotychczas panujące chrześcijaństwo. Z reguły odnoszą się do tego ostatniego z wielką nieufnością, ponieważ, w ich mniemaniu, stawia ono niedostępny, łaskawy próg moralno-duchowy oraz wynikający z niego ustalony porządek społeczny podporządkowany instytucji Kościoła, a w rezultacie państwa, które new age traktuje niechętnie, a nierzadko wręcz wrogo. Widzi w nim bowiem przyczynę skostnienia duchowego, które dyskredytuje chrześcijaństwo jako religię wolnego ducha i prowadzi do dekadencji całą dotychczasową cywilizację tzw. Zachodu, któremu ono niegdyś przewodziło. Jaka jest prawda o new age i czy może przejąć ono rolę lidera kształtującego los przyszłej cywilizacji w miejsce dotychczasowego chrześcijaństwa? Są to pytanie tym bardziej na miejscu, że od kilkudziesięciu lat jakakolwiek sfera ludzkiej aktywności, chcąc nie chcąc, zawsze ociera się o zagadnienie związane z new age.

Spod znaku Wodnika
Chyba najtrafniej na pytanie: czym jest new age? odpowiada idea kryjąca się pod znakiem zodiaku Wodnika, który dziś na ogół, opócz tęczy i trókąta z półkolistym wschodzącym słońcem po jego prawej stronie, je symbolizuje. Jej twórcy, Paul Le Cour, pewnie się nawet nie śniło, że kilkadziesiąt lat później jego astrologiczno-ezoteryczna teoria stanie się transparentnym znakiem całego późniejszego ruchu kontestującego zastany poziom cywilizacyjny, postulując nowy porządek świata. Otóż ten francuski ezoteryk (zwolennik nauk tajemnych), w 1937 roku wydał książkę, pt. Era Wodnika (L’ere du Verseau), w której starał się wykazać, że istnieją wzajemne zależności pomiędzy fazą zodiaku, w jakiej w danym momencie znajduje się Słońce, a panującymi w tym właśnie okresie na Ziemi ideologiami, religiami, czy hierarchią wartości. Doszedł do wniosku, że planeta Ziemia mniej więcej co 2000 lat przechodzi różne fazy cywilizacyjne w zależności od tego pod wpływem jakiego znakiem zodiaku akurat się znajduje. I tak przekonywał, że kiedy Słońce znajdowało się w fazie znaku Byka (4320-2160 przed Chr.) w licznych miejscach Ziemi: Egipcie, Asyrii czy Babilonii, panowały religie związane właśnie z kultem byka. W następującym po nim dwutysiącleciu Słońce przeszło w fazę znaku Barana, co oznaczało wpływ religii mojżeszowej, wyrażonej w ofierze Abrahama, czy w wierzeniach Egiptu i Babilonii z ich elementami kultu barana. Od początku naszej ery do mniej więcej naszych współczesnych czasów Słońce znajdowało się pod znakiem Ryb, który odpowiadał cywilizacji chrześcijańskiej. Właściwa dla tego znaku „skłóconych braci” cywilizacja ta wyróżniała się nierównościami, niewolnictwem, rywalizacją, eksploatacyjną polityką człowieka względem natury, brutalnym podbojem kultur pozaeuropejskich, porządkiem patriarchalnym, brakiem tolerancji, autorytatywnością itp. W obecnym czasie dokonuje się istotne przejście w nową fazę Słońca pod znakiem Wodnika, w której nastąpi koniec panowania chrześcijaństwa i nastanie nowa era (new age). Tu wreszcie zaczną dominować nowe wartości holistycznej (zbierającej w jedną całość) harmonii ludzkiej kultury z całą naturą, pokoju i tolerancji, pozwalając dojść do głosu wszystkim sferom ducha dotychczas zakazanym lub nieznanym.

Narodziny new age
Oczywiście Paul le Cour pisząc te słowa, nie był całkowicie bez „nowej wiedzy”, która już w zeszłym stuleciu i również w jego czasach była obecna w środowiskach poza chrześcijańskich. Chodziło tu o wiedzę z zakresu okultyzmu, ezoteryzmu i gnostycyzmu, która nie mieściła się w ramach ortodoksyjności judeochrześcijańskiej stanowiącej dotychczasowe fundamenty cywilizacji Zachodu, obecne jednak zawsze na uboczu oficjalnego nurtu. Wobec, w mniemaniu ich liderów, niedomagań chrześcijaństwa, właśnie one stały się teraz poważną alternatywą dla nowych rozwiązań cywilizacyjnych. Stąd propozycja teozoficzna Paul le Cour odwoływała się właśnie do tych rozwiązań. Znana była mu działalność towarzystwa teozoficznego założonego przez Helenę Bławacką (1875) i spopularyzowanego pół wieku później przez Alice Bailey. Postulowano w nim nowy jednolity porządek religijno-społeczny świata, wskazując na wspólny rdzeń wszystkich religii. Dyskredytowano przy tym jednak chrześcijaństwo, czemu miało służyć odwoływanie się do symboliki satanistycznej, spirytyzmu, alchemii i magii. W międzyczasie do głosu zaczęły dochodzić elementy religii Wschodu z ich atrakcyjnymi sposobami medytacji mającymi na celu w miarę szybko doświadczyć boskiej mocy ukrytej w każdej jednostce ludzkiej. Do tego należy dołączyć zainteresowanie tzw. nową psychologią jaźni (psychoanalizą) w wydaniu Z. Freuda i jego następców oraz pogańskimi wierzeniami związanymi z kultem ziemi, namiastką przyszłych zainteresowań ekologicznych. Te wszystkie elementy stały się poważnym zaczynem dla późniejszego rozkwitu tego, co dziś nazywa się new age. Okropności dwóch światowych wojen, systemy totalitarne, degradacja środowiska naturalnego, alienacja człowieka w wielkomiejskich środowiskach, dolały już tylko oliwy do ognia świadcząc, w mniemaniu kultury alternatywnej, o wypaleniu się chrześcijaństwa. Do szybkiego spopularyzowania idei new age w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia przyczyniły się wizyty gurów ze Wschodu zakładającyh swoje szkoły religijne oraz ruchy ludowe: beatników i hipisów, niezadowolone z dotychczasowego kierunku cywilizacji (tzw. kontrkultura). To właśnie one w swych przesłaniach zawartych w muzyce i piosence (murzyński blues, jazz i rock) rozpowszechnianych przez radio i płyty gramofonowe docierały do szerokich mas społecznych na całym świecie. Do prekursorów i patronów new age należy zaliczyć kilka postaci: Rudolf Steiner, Grigorij Gurdżijew, Aleister Crowley, Aldous Huxley, Timothy Leary i inni.

Współczesne oblicze
Już to pobieżne prześledzenie historii powstawania new age pokazuje jego oblicze, które dziś tylko zostało jeszcze bardziej wzmocnione. Należy zauważyć, że nie ma ono jakiegoś centralnego ośrodka dowodzenia w postaci kościoła wraz z ich kapłanami, świętymi księgami, rejestrowanymi członkami, bo konfesyjność jest w ich mniemaniu sprzeczna z uniwersalną kosmiczną ideą jednej mistycznej religii, mającej odzwierciedlenie w każdej innej. Jest to raczej ogólnoświatowy ruch duchowy zbierający w sobie wszelkie przejawy tzw. wolnego ducha, w którym każdy może się znaleźć bez pomocy specjalnej instytucji. Jego wyznawcy i praktycy to ludzie dzielący podobne przekonania bez względu na wyznawaną religię. Miejsce centralnej organizacji zajmują wydawnictwa, natomiast rolę kazań odgrywają seminaria, książki i nieformalne grupy skupione wokół nowych idei. Jak zauważyliśmy, w skład ideologii wchodzą elementy religii Wschodu, pogaństwa, ezoteryzmu, okultyzmu, magii, gnostycyzmu, teozofii, alchemii, astrologii, spirytyzmu, parapsychologii, wraz z ich wypróbowanymi środkami medytacji i inicjacji wprowadzającymi w tzw. fenomen ducha. Te ostatnie były też wspomagane i przyśpieszane chemicznymi środkami odurzającymi (słynne LSD polecane przez Aldous Huxley'a)). Analitycy new age mówią, że składa się on z trzech głównych filarów: tzw. nowej kosmicznej duchowości, nowego paradygmatu nauki z uwzględnieniem elementu duchowego świata, oraz nowej psychologii transpersonalnej przekraczającej granice osobowej jaźni. Wszystkie one są próbą teoretycznego wyjaśnienia złożoności new age na płaszczyźnie religijnej, (para)naukowej i psychologicznej, dając podstawy do podporządkowania się naszej cywilizacji odpowiadającej jej erze Wodnika.

Ogólna doktryna i przedstawiciele
W rezultacie powyższych filarów new age można podać kilka elementów doktrynalnych, które go charakteryzują:

-panteistyczna i energetyczna koncepcja Natury, będąca w ciągłej zależności makro-(światowej) i mikro(ludzkiej)-kosmicznej,

-zrównanie wszystkich dotychczasowych bogów ukazując ich jako wypadkową geografii, historii i kultury,

-tworzenie nowej religii bez: dogmatów, moralności, instytucji, Boga i łaski,

-wiara w inne alternatywne byty duchowe, które podlegają wędrówce dusz, w zależności od ich zaawansowania w poznaniu tzw. fenomenu ducha,

-okultyzm w nowym przebraniu naukowym i ekologicznym służy tu jako swoisty środek osiągania celów i szczęścia człowieka, tworzenia nowego świata bez Boga, pod egidą wszechobejmującej siły Natury.

Do współczesnych liderów new age należy zaliczyć: Fritjof Capra, David Bohm, James Lovelock, Gregory Bateson, Rupert Sheldrake, Joseph Campbel, Marylin Ferguson, Hazel Henderson, Erwin W. Schumacher, Theodore Roszak, Stanislav Grof, Ken Wilber.

Chrześcijańska krytyka
Chrześcijaństwo jest świadome zagrożenia płynącego z new age, ponieważ ono samo od początku nie kryło swej wrogości do instytucji Kościoła i jej cywilizacyjnego wytworu, widząc w nim rzekome źródło kryzysu. Po pierwsze, krytyka chrześcijaństwa przez new age jest jednostronna, uproszczona i nierzetelna. Po drugie, trzeba być tu szczególnie ostrożnym, bo do konfrontacji z Kościołem ruch ten zaangażował wszystkie wspomniane wyżej kontestowane elementy kulturotwórcze będące w sprzeczności z nauką chrześcijańską; wystarczy wymienić tu tylko: gnostycycm, ezoteryzm, satanizm, okultyzm, parapsychologię, wiedźmiostwo, magię, itp. Współczesny kulturoznawca, o. Jan Andrzej Kłoczowski, dodaje ponadto kilka jej szczególnych niebezpieczeństw światopoglądowych: charakteryzuje się tzw. duchowością wolnorynkową, uzależniając prawdę od widzimisię podmiotu ją wyznającego, jakby mógł ją kupić w supermarkecie; powraca do mitu pierwotnego dzikusa z jego stylem życia zgodnego z boską naturą, bez Boga, z pogańskimi zwyczajami i brakiem łaski; sama nazwa "ery wodnika" wprowadza już element wodnistości: brak instytucji, brak tradycyjnych autorytetów i naiwna wiara nowym niesprawdzonym autorytetom, brak jednoznacznej tożsamości, sprowadzenie wymiaru niecielesnego tylko do psychicznego i nazwanie go duchowym, na czym oparto całą nową psychologiczno-duchową teorię transpersonalną.
(Katolik, Luty 2012, s. 13)