Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

Na świecie kwitnie handel relikwiami

26 czerwca 2020

Zabroniony przez Kościół już w średniowieczu handel relikwiami wcale nie zanika. W XXI wieku, w czasach koronawirusa, ludzie kupują przez internet wiele relikwii – na ogół z zaświadczeniami o ich „prawdziwości”.

Często są to falsyfikaty a ich kupno urąga nawet zdrowemu rozsądkowi. Dlaczego więc tak się dzieje, mimo „pełzającej” na świecie sekularyzacji i towarzyszących jej wszelkim naukom i teoriom, począwszy od Marcina Lutra w XVI w. po socjologa Maxa Webera z przełomu XIX i XX w.? Sprawie tej włoski dziennikarz Mattia Ferraresi poświęcił dwa artykuły: „Na sprzedaż: Włos Maryi Panny” i wcześniej „Koronawirus i Bóg” na łamach amerykańskiego dziennika „The New York Times”.

Według autora w internecie można znaleźć relikwie na każdą kieszeń. Na przykład za ok. 2000 dolarów dostępna jest „srebrna patena z umieszczonym na niej włosem Maryi Panny”, 16,5 tys. dolarów to cena „relikwiarza z najważniejszymi relikwiami chrześcijańskimi”, m.in. świętych Jana Chrzciciela i Benedykta. W sprzedaży są też „kawałek drzewa Świętego Krzyża z pozostałością krwi Chrystusa”, szaty świętych, piuski papieży, rzeczy należące do mistyków itd. Zazwyczaj towarzyszy temu informacja, że „ze względu na świętość” przedmiotu jest to sprzedaż ostateczna, niepodlegająca zwrotowi.

O tym, że handel relikwiami kwitnie w najlepsze, pisał już w lutym br. włoski dziennik „La Stampa”, powołując się na źródła watykańskie i policyjne. Według tych drugich handel ten ma związek z rosnącą ilością kradzieży relikwii z kościołów – ok. 300 każdego roku i liczba ta stale wzrasta.

Nabywcy pochodzą w większości z tzw. „głodnych relikwii” krajów katolickich, jak Filipiny i Brazylia. Ale Massimo Introvigne – włoski socjolog z Ośrodka Badań nad Nowymi Religiami – twierdzi, że proceder ten „dotyczy także państw zachodnich”, dodając, że „w pewnym sensie widzimy tu jakby powtórzenie w nowoczesny, dygitalny sposób starych praktyk, sięgających jeszcze XII-wiecznej Europy”.

W 2017 Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała dekret, potwierdzający istniejący już od dawna zakaz handlu relikwiami. Dokument zawierał moralne wskazania dla katolików, ale – jak zauważył M. Ferraresi – poza Watykanem w praktyce nie ma on mocy obowiązującej, dlatego handel ten nadal się rozwija.

Warto też podkreślić, że oprócz relikwii chrześcijańskich sprzedawane są też podobne święte przedmioty kultu buddyjskiego i hinduistycznego, również pochodzące z rabunków w świątyniach tych religii. Ale np. w Tailandi walczących z kradzieżami mnichów buddyjskich wsparły ostatnio tamtejsze władze, wydając w tej sprawie nowe i ostre zarządzenia.

Dlaczego ludzie XXI w. chcą mieć relikwie? Zjawisko to, przypomina Ferraresi, pozostaje w sprzeczności z cytowanymi często poglądami niemieckiego socjologa i filozofa Maxa Webera (1864-1920). Już sto lat temu głosił on, że „procesy racjonalizacji i intelektualizacji na świecie są nieodwracalne, toteż nie jest możliwe, aby ludzie powrócili do takich średniowiecznych praktyk jak kult świętych i cześć oddawana ich relikwiom”. Taki „odczarowany świat”, zdaniem Webera, „może czekać tylko sekularyzacja”. Tymczasem w latach pięćdziesiątych XX w. powstała odwrotna teoria tzw. desekularyzacji. Jej autor – austriacko-amerykański socjolog Peter L. Berger twierdził, że „świat współczesny jest tak samo «wściekle» [furiously] religijny, jakim zawsze był, tylko w inny sposób”.

Według włoskiego dziennikarza, teorie sekularyzmu i desekularyzmu nie wystarczają do opisu tego zjawiska, gdyż nie są w stanie uchwycić jednocześnie i pragnień religijnych, i racjonalistycznych dążeń współczesnego człowieka. Ferraresi uważa, że potrzebna tu jest inna narracja, którą określa on jako „uśpione bodźce religijne, wychodzące w postaci działań na zewnątrz częściej niż by się to nam wydawało”. Na poparcie tej tezy publicysta cytuje monumentalne dzieło kanadyjskiego filozofa Charlesa Taylora „A Secular Age” z 2017, mówiące o przejściu od zorganizowanej religii do innych form wiary. Powołuje się też na badania znawcy nowych religii – J. Gordona Meltona z 2006. z których wynika, iż z każdym rokiem przybywa ich ok. 40-45.

Na zakończenie swych rozważań Mattia Ferraresi stwierdza, że ludzie, mimo zeświecczenia, odczuwają potrzebę transcendencji, na która szukają odpowiedzi na różne, niekiedy budzące wątpliwości sposoby. Przykład handlu relikwiami jest jednak szczególnie przykry i obraźliwy dla katolików – uważa włoski autor.

(za:opoka.org.pl)