Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

Maryjny aspekt katolicyzmu

Jednym z wielu zarzutów wysuwanych pod adresem katolicyzmu jest jego aspekt maryjny. Brak należytego zrozumienia roli Maryi, nie tylko przez wrogów Kościoła czy wznawców innych religii, głównie protestantów, ale również przez niektórych wiernych katolików przynosi wiele rozterek w ich wierze i pobożności. Niebezpieczeństwo polega na tym, że się Ją ubóstwia widząc w Niej niemal drugiego po Jezusie Boga. I co ciekawe, nawet prawda o jedności trzech Osób Boskich: Ojca, Syn i Ducha Świętego, nie przysparza im tyle kłopotów, co prawda o Maryi. Być może dlatego, że dogmat o Trójcy Świętej jest wspólny wszystkim chrześcijanom wyznającym wiarę w Jezusa Chrystusa, natomiast nie ma już tej zgodności co do miejsca Maryi. Dlatego element maryjny służy tu za punkt podziału oraz za jeden z wielu argumentów przeciw katolicyzmu, stawiając niektórych katolików w rozterce. Jak to jest więc z tą Maryją w naszej wierze, Maryją naszej wiary?

Maryja, nie Bóg, ale Matka Boga

Punktem wyjścia jest prawda, że Maryja jest matką Jezusa Chrystusa. Jest to prawda całkiem oczywista, choć jej konsekwencje już nie do wszystkich przemawiają. Jezus Chrystus będąc Bogiem, drugą osobą Boską, poprzez fakt wcielenia (narodzenia) stał się jednym z nas, człowiekiem, narodzonym z matki Maryi. Maryja jest więc matką Jezusa Chrystusa. Chrystus natomiast jest Bogiem i człowiekiem w jednej osobie, a jest to druga Osoba Boska. Maryja, dając mu ludzką naturę stała się więc matką tej osoby Boskiej, a więc matką Boga. Prawdę tę, w teologii zwaną Bożym macierzyństwem, podkreślił w 431 r. jeden z pierwszych soborów ekumenicznych Kościoła w Efezie. Pismo św. zdaje się potwierdzać to przekonanie o Boskim macierzyństwie Maryi w opisie zwiastowania Pańskiego, kiedy jej krewna Elżbieta natchniona Duchem Świętym, mówi: A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie (Łk 1,44). Za tym macierzyństwem przemawia również wczesna tradycja Kościoła stosując już od trzeciego wieku wezwanie modlitewne: Pod twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko.

Maryja – Matką Kościoła

Fakt Bożego macierzyństwa jest punktem wyjścia wszystkich innych przywilejów Maryi, co pozwala czcić ją w sposób szczególny w Kościele, choć protestanci są w tym bardzo powściągliwi. Fakt zrodzenia osoby Boskiej Chrystusa w jego ludzkiej naturze nie jest dla nich aż taki wielki, by Maryja odbierała wyjątkową cześć, inną niż pozostali święci Kościoła, do czego w ogóle podchodzą z wielką ostrożnością. Katolicy, jednak, zgodnie z najwcześniejszą tradycją, podkreślają jej wyjątkową rolę, wyciągając stąd nie tylko wzór wielorakich cnót do naśladowania, ale dalsze wnioski, mające znaczenie i dla samego Kościoła. Otóż pokazują ją w roli Matki Kościoła. Za podstawę tego przekonania mają tu posłużyć słowa Jezusa wypowiedziane z krzyża w stosunku do Jana i w obecności Maryi: Niewiasto, oto syn twój. Następnie do ucznia: Oto matka twoja (J 19,26-27); z tymże w Janie każą widzieć każdego członka Kościoła. Sam fakt zrodzenia Syna Bożego, źródła odkupienia ludzkości, czyni Maryję pośrednio również matką Jego owocu zbawczego, a więc Mistycznego Ciała Chrystusa, jakim jest właśnie Kościół. Prawdę tę specjalnie podkreślono na Soborze Watykańskim II, ogłaszając ją uroczyście Matką Kościoła (21 XI 1964 r.).

Maryja – matką naszą

Maryja jako Matka Kościoła jest tym samym matką wszystkich odkupionych. My jako ochrzczeni możemy więc w Niej widzieć naszą własną matkę duchową i pośredniczkę, matkę naszej wiary. Jest Ona nią, nie w znaczeniu źródła łaski zbawczej, bo to jest owocem dzieła zbaczego Jezusa Chrystusa, ale w tym sensie, że w wybitnym stopniu przyczyniła się do naszego duchowego odrodzenia. Dała nam bowiem Chrystusa, nasze życie, służąc Mu jako Matka; współcierpiała z Nim aż do krzyża dla naszego zbawienia; towarzyszy wszystkim, za których cierpiał i umarł Jej Syn na drodze ich pielgrzymowania; wreszcie, świeci i pociąga przykładem jako pierwsza chrześcijanka, ucząc, jak Go kochać, jak Mu całkowicie zawierzyć, jak bez reszty poświęcić się głoszeniu Jego Ewangelii. Dlatego oddajemy Jej szczególną cześć w naszych modlitwach i zawierzeniach, choć nie jest to kult uwielbienia właściwy samemu Bogu. Maryja jest więc Matką Kościoła w porządku łaski. Rodząc Dawcę Łaski stała się Matką wszystkich tych, którzy z tej łaski korzystają, czyli również nas samego, każdego z nas.

Skąd nieporozumienia?

Maryja ma jeszcze inne przywileje różniące nas od braci protestantów, jak: Niepokalane Poczęcie, Dziewictwo, czy Wniebowzięcie, które tu pomijamy z tej racji, że wymagają osobnego potraktowania. Warto się jednak na chwilę zatrzymać nad pytaniem, skąd biorą się czasami objekcje u samych katolików, co do roli i miejsca Maryi w ich wierze? Z przejaskrawienia i nieproporcjonalnego wyolbrzymienia tej roli, procesie, który rozpoczął się w okresie średniowiecza i trwał aż do Soboru Watykańskiego II. Hiperbolicznie traktowano wszystkie jej cnoty: miłości, czystości, świętości, ofiary, umieszczając je na poziomie niemal samego Boga. Często też sformułowania Jej dotyczące mające zastosowanie tylko w pobożności zaczęto używać również w teologii. Stąd zaczęto Ją nazywać Współpośredniczką, Współodkupicielką, Wszechpośredniczką na równi niemal z samych Chrystusem, który jako jedyny jest pośrednikiem zbawienia. Symbolem tego może być teologicznie niezgrabne sformułowanie, które kiedyś dominowało w teologii: przez Maryję (na równi z Chrystusem) do Boga. Dopiero Sobór Watykański II (1962-1965) przynosi proporcjonalny balans zagadnień maryjnych, ustawiając je na tle całej historii zbawienia zogniskowanym na Jezusie Chrystusie i Jego Kościele. Dziś więc w Maryi widzi się pożyteczną drogę do Chrystusa, co dobrze wyraża teologiczne sformułowanie: z Maryją do Chrystusa.