Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

Kościół a kremacja zwłok ludzkich

W ramach chrześcijańskiego pochówku zmarłych wkradła się już od dawna, widoczna również w Kościele katolickim, praktyka kremacji zwłok ludzkich. Napotyka ona na wiele oporów wśród katolików stawiając pytania o jej zgodność z nauczaniem Kościoła i ewentualne racje przemawiające za jej stosowaniem. Co rusz słyszymy głosy sprzeciwu niektórych katolików, szczególnie tej starszej generacji, którym krematoria kojarzą się z komorami obozów koncentracyjnych, gdzie hitlerowscy oprawcy eksterminowali miliony istnień ludzkich. Bardziej podstawowe są jednak względy wiary, które kiedyś stanowiły podstawę sprzeciwu Kościoła wobec kremacji. Coż się więc takiego stało, że i sam Kościół uległ tej modzie?

Chrześcijańska praktyka grzebania ciał

Rzeczywiście Kościół katolicki stał i wciąż stoi na stanowisku grzebania zwłok ludzkich w ziemi cmentarzy. Za zwyczajem tym przemawia dotychczasowa praktyka żydowska grzebania zmarłych w ziemi, a przede wszystkim postawa samego Chrystusa, który był złożony w nowym grobie przygotowanym przez Józefa z Arymatei. Stało się tak, by Jego ciało zmartwychwstało, co się ziściło po trzech dniach jak sam zapowiadał, świadcząc o prawdziwości Jego misji zbawczej. Za przykładem tym poszła cała tradycja apostolska i kościelna, grzebiąc ciała swoich zmarłych w ziemi. W geście tym wyrażała się bowiem wiara w zmartwychwstanie po śmierci w czasie ostatecznym, by ciała zdeponowane ziemi niczym na spoczynek snu oczekiwały tam czasu swego powstania na końcu świata. I mimo iż, zgodnie z procesem rozkładu całej natury, ulegają i one rozpadowi, dla Boga nie będzie przeszkody z pozostałych szczątków zebrać kości, pokryć je ścięgnami i skórą, a następnie zadomowić z powrotem duszą, o czym wspomina proroctwo Ezechiela. Właśnie to jest główny argument Kościoła za grzebaniem ludzkich zwłok w ziemi.

Argumenty przeciw kremacji

Wobec powyższego, wszelka inna forma, a chodziło tu raczej o spalanie zwłok ludzkich na stosie, rzadziej w piecach, były znakiem niewiary w zmartwychwstanie. Nawiązywały one do pogańskich i rzymskich praktyk palenia zmarłych na stosie, czym przekreślało się możliwość powrotu do nich duszy. I takie było od początku powszechne przekonanie krzewione również później w Kościele, o czym może świadczyć praktyka inkwizycji palenia na stosie heretyków skazując ich niejako na wieczne potępienie z racji braku ich ciała. Po tej właśnie linii poszła walcząca później z Kościołem masoneria, która w kremacji widziała główny oścień walki z Kościołem, manifestując przez nią otwarcie swoją niewiarę w zmartwychwstanie. Tym należy tłumaczyć stanowcze zakazy Stolicy Apostolskiej praktyki kremacji w Kościele katolickim. Regulujący życie kościelne Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r., wyraźnie zakazywał katolikom kremacji zwłok ludzkich, ponieważ widział w nich przejaw braku wiary w zmartwychwstanie. Taka postawa Kościoła utrzymała się do Soboru Watykańskiego II (1962-1965). Po nim Kościół zrezygnował ze swojej stanowczości dopuszczając ewentualnie kremację. Cóż się takiego stało?

Kremacja wyzwaniem dla Kościoła

Zadecydowały względy urbanistyczno-demograficzne i ekologiczne. Kościół posoborowy otwarty na pozytywny dialog ze światem, do którego został posłany z misją zbawienia, potrafił z pokorą zauważyć, że kremacja powoli przestawała być już instrumentem walki masonerii, a stawała się wyzwaniem współczesności. Coraz bardziej zaludniona planeta nie daje szans na ciągłe powiększanie obszarów cmentarzy, które dawniej były poza miastami, a dziś z racji zaludniania są czasem w środku ludzkich osiedli. Dlatego na cmentarzach zaczęto budować rzędy murowanych ścian, zwanych kolumbariami, gdzie w specjalnych niszach umieszcza się urny z prochami zmarłych. To zwiększa znacznie pojemność cmentarzy. Niektórzy znawcy problemu przekonują również o higieniczno-ekologicznej korzyści kremacji twierdząc, iż rozkładające się zwłoki zanieczyszczają wody gruntowe, natomiast kremacja odbywa się w temperaturze 800-1000 st. C. w sposób bezdymny i bezzapachowy. Ponadto podaje się również argumenty ekonomiczne, bowiem urna wraz z miejscem pochówku jest mniejsza i tańsza. Kościół, biorąc te elementy pod uwagę, zezwala dziś na kremację zwłok ludzkich, jakkolwiek nie rezygnuje z tradycyjnego grzebania ciała w ziemi widząc w niej czytelny znak wiary w zmartwychwstanie i stąd jej wyższość nad samą kremacją. Dał temu wyraz w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1987 r.

Kościół wciąż nieufny wobec kremacji

Jednym z elementów, który każe Kościołowi patrzeć mimo wszystko nieufnie na praktykę współczesnej kremacji, jest mało czytelny znak zmartwychwstania z punktu widzenia liturgii. Prochy bowiem wyrażają zniszczenie ludzkiego ciała, zaciemniają i nie oddają idei „snu” w oczekiwaniu zmartwychwstania. Ponadto to właśnie ciału, a nie prochom oddaje się cześć w liturgii, ponieważ w chwili chrztu św. stało się ono świątynią uświęconą przez Ducha Świętego. W podobnym duchu szacunku do ciała zmarłego wyraża się również Katechizm Kościoła katolickiego (n. 1690). Nieufność do kremacji jest tym bardziej usprawiedliwiona, że zauważa się tu duże nadużycia i zamazanie katolickiego charakteru samego obrzędu. Są przypadki dzielenia prochów zmarłego między członków rodziny, rozrzucania ich w tzw. ogrodach pokoju, w morze czy w górach, ustawiania ich w „domach na kominku”, wysyłania ich w kosmos, czy nawet robienia z nich broszek. Podobne praktyki nawiązują do pogańskich zwyczajów noszenia amuletów, czy new-agowskiej symbolicznej praktyki wyrażania jedności duszy z matką ziemią. Wobec powyższego, Kościół ustalił pewne normy, które należy zachować podczas pogrzebu w przypadku kremacji. Obrzędy pogrzebowe z ostatnim pożegnaniem winny być odprawione w kościele przed kremacją ciała zmarłego, albo w uzasadnionych przypadkach po kremacji. Urnę po kremacji winno się złożyć następnie na cmentarzu w grobie lub niszy kolumbarium z udziałem najbliższej rodziny, przy zastosowaniu wskazanych obrzędów. Wtedy dopiero można mieć pewność, że pochówek był rzeczywiście zgodny z nauką Kościoła.