Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

Kobiety - doktorami Kościoła

Minęło już ponad czterdzieści lat od bezprecedensowego wydarzenia w historii Kościoła, jakim było ogłoszenie (1970) przez Stolicę Apostolską doktorami Kościoła powszechnego dwóch pierwszych świętych niewiast: Teresy od Jezusa i Katarzyny ze Sieny. Nie tak dawno (1997) byliśmy znów świadkami następnej proklamacji doktorskiej kobiety, św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza. Dlaczego są to tak ważne i wyjątkowe wydarzenia w historii Kościoła, że trzeba na nie zwrócić szczególną uwagę? Dotychczas doktorami Kościoła ogłaszano tylko mężczyzn; do tej pory jest ich trzydziestu. Od pewnego jednak czasu zaczęto typować i wynosić do tej godności również kobiety, i jak na razie są to trzy wyżej wzmiankowane niewiasty. Co zadecydowało o tej zmianie w praktyce Kościoła, zmianie, która okazała się rewolucyjną? Dlaczego w ogóle tak późno nastąpiła proklamacja doktorska kobiet? W niniejszym artykule postaramy się odpowiedzieć na te i podobne pytania.

Całość naszych rozważań podzielimy na trzy części: najpierw wytłumaczymy sam fenomen doktora Kościoła, jego rolę i znaczenie w posłannictwie Kościoła oraz jego dotychczasowy charakter typowo męski; następnie wskażemy na przyczyny pomijania kobiet w dostępowaniu do tego rodzaju godności i ukażemy stopniowy proces przełamywania tak przyjętego stereotypu; wreszcie, omówimy fenomen doktoratu kobiet w jego trzech dotychczasowych przejawach, tzn. w trzech reprezentatywnych postaciach wspomnianych już świętych niewiast.

1. Fenomen doktora Kościoła

Etymologicznie pojęcia: doktor, doktryna, uczony itp. wywodzą się z tego samego korzenia łacińskiego docere, który ma znaczenie pouczania, instruowania, wyjaśniania czegoś. Doktor, zgodnie z tym, w języku potocznym oznacza osobę uczoną, obdarzoną wiedzą i zdolną do przekazywania jej innym. W praktyce określa kogoś, kto pełni funkcję nauczycielską, tzn. tego, kto naucza. I aby mógł sprawować tę funkcję, musi posiadać tytuł – prawne określenie „magistra”, „doktora” – wystawiony przez kompetentną władzę. Procedura akademickiego przyznawania stopni naukowych jest praktykowana do dziś na naszych uniwersytetach. Oczywiście, źródła tej praktyki należy szukać w średniowieczu, kiedy to w ogóle zrodziła się instytucja uniwersytetu. Przyznanie tytułu było aktem uroczystym. Bycie doktorem nadawało szczególną godność, złączoną na ogół z urzędem publicznego nauczania. Wśród kleru „urząd doktorski” pojawił się w kolegium kanoników. Na uniwersytecie typu czysto eklezjalnego w średniowieczu (universitas studiorum) doktorzy lub profesorzy ozdabiali swoje tytuły kwiecistymi przydomkami, które ich wyróżniały i identyfikowały, np.: doktor „oświecony”, „anielski”, „seraficzny”, „znakomity” itd.[1]

a. Pojęcie doktora

W znaczeniu najszerszym – doktor to ten, który ma wiedzę i zgodnie z nią naucza. Jego figurę mamy określoną i naszkicowaną już w Piśmie Świętym. Doktorem jest ten, kto umie rozważać i mierzyć Prawo, interpretować je i wyjaśniać. Prorok Izajasz gani go w ostrych słowach. Bóg Jahwe jest w trybie ostatecznym Doktorem swego ludu. W Nowym Testamencie wyostrza się bardzo żywo kontrast między doktorem i prorokiem. Jezus pojawia się „wśród doktorów” (Łk 2,46); „doktor w Prawie” wystawia Go na próbę (Mt 22,35). Stopniowo na Jezusie spełniają się proroctwa: On jest „doktorem sprawiedliwym” (por. Jl 2,23); jedynym „mistrzem” (por. Mt 23,8; J 3,2; 13,14; 20,16). Sam św. Paweł określa się jako „doktor pogan w wierze i w prawdzie” (1 Tm 2,7); wymienia doktorat wśród cech, jakie powinien posiadać biskup (por. 1 Tm 3,2); a przede wszystkim, włącza go na listę charyzmatów (por. Ef 4,11). W Kościele współżyją w pokoju doktor i prorok: „w Kościele byli […] prorocy i doktorzy” (Dz 13,1)[2].

b. Kwalifikacje doktora Kościoła

W wyniku procesu antonomazji, z czasem tytuł doktora zaczął być rezerwowany dla określania wybitnych i wyjątkowych postaci. Przypisuje się go tym doktorom, którzy górują ponad innymi czy to pod względem wiedzy, czy osobowości, czy nauczania. Sobór Konstantynopolitański (394) robi specjalną wzmiankę o „ojcach i doktorach Kościoła”; św. Augustyn (†:430) wzmiankuje „tylu doktorów świętych, wybitnych, niezapomnianych”, którzy nauczali i określali „prawdy katolickie”[3]; papież Gelazy (†:496) określa kwalifikacje ortodoksji antycznych pisarzy Wschodu i Zachodu, których doktryna była przyjmowana dla rozjaśniania prawd Ewangelii[4]. Św. Grzegorz Wielki (†:604) nazywa Apostołów „doktorami Świętego Kościoła”[5].

Całe pokolenia chrześcijan, które odziedziczyły spuściznę kulturową i kulturalną Kościoła antycznego – pierwotnego i patrystycznego – powoływały się na nauczanie niektórych ojców, którym nadawano tytuł zamienny doktorów[6]. Św. Beda (†:735) stawia w ten sposób na piedestale czterech świętych Ojców zachodnich, na podobieństwo czterech potoków raju czy czterech Ewangelistów: Ambrożego, Augustyna, Hieronima i Grzegorza Wielkiego[7]. W Kościele greckim do symbolicznej trójki świętych Ojców Kościoła wschodniego: Bazylego, Grzegorza z Nazjanzu i Jana Chryzostoma, dołączono później Atanazego, tworząc w ten sposób wschodni odpowiednik czwórki zachodniej. W 1295 r. papież Bonifacy VIII wydaje list Gloriosus Deus, w którym ustanawia liturgiczne wspomnienia czterech doktorów Kościoła łacińskiego; z kolei papież Pius V w 1568 r. wprowadza do Brewiarza Rzymskiego wspomnienia święta czterech wyżej wymienionych doktorów Kościoła wschodniego[8].

c. Instytucja doktora Kościoła

Wydawało się, że na tym się zamknie ostatecznie liczba autorytetów nauczycielskich Kościoła, kiedy to właśnie tenże sam papież Pius V dopiero ją właściwie otworzył swoją pierwszą wyraźną proklamacją (bullą Mirabilis Deus z 1567), obwołując doktorem Kościoła św. Tomasza z Akwinu, dominikanina, który stanowił największy autorytet teologiczny epoki średniowiecza i Soboru Trydenckiego. Zaraz po nim nastąpiła kolejna proklamacja współczesnego mu franciszkańskiego teologa światowej sławy – Bonawentury, dokonana przez papieża Sykstusa V w 1588 r. (bullą Triumphantis Hierusalem)[9]. W ten sposób zrodziła się instytucja doktora Kościoła, która dała początek następnym uroczystym proklamacjom kościelnym.

d. Kryteria doktoratu

Z czasem, być może w odpowiedzi również na praktykę nadmiernego lokalnego mnożenia doktorów[10], wprowadzono statut prawno-teologiczny, według którego zaczęto egzaminować przyszłych możliwych kandydatów. Jego twórcą był znany kanonista Lambertini, późniejszy papież Benedykt IV, który ustalił trzy kryteria wyboru kandydata na doktora: wzniosła (wybitna) doktryna (eminens doctrina), świętość życia (vitae sanctitas), proklamacja przez papieża lub sobór powszechny legalnie zwołany (explicita declaratio)[11].

Jak zauważamy, Kościół przyjął praktykę przyznawania tytułu doktora jedynie świętym kanonizowanym, w czym tkwi gwarancja autentyczności ich chrześcijańskiego życia i nauczania. Jest to niejako wymóg wstępny i oczywisty, bez którego w ogóle nie ma mowy o doktoracie. Świętość ta jest podbudowana wzniosłą doktryną kandydata, do tego stopnia, że staje się on jedynym w swoim rodzaju autorytetem w sprawach wiary i teologii. Jest to najważniejsza kwalifikacja kreująca doktora. Kanonista Lambertini, powołując się na wcześniejsze ustalenia papieża Bonifacego VIII, określił następujące kryteria wzniosłej doktryny: odniesienie jej do prawdy Objawionej zawartej w Piśmie Świętym, dzięki czemu będzie można zwyciężać ciemności błędu, rozjaśniać rzeczy niezrozumiałe w Biblii, rozwiewać wątpliwości oraz odkrywać inne jej tajemnice[12]. Oczywiście, kryteria te w procesie historycznym stały się niewystarczające, dlatego po jakimś czasie dodano tu nowe elementy: podkreślono dobroczynny wpływ doktryny kandydata dla dobra Kościoła (in bonum Ecclesiae) i jej aktualność w niektórych dziedzinach życia, szczególnie w moralności. Doktor Kościoła miał więc stanowić autorytet już nie tylko w zakresie prawd objawionych, ale również w zakresie moralności chrześcijańskiej[13].

Zgodnie z tym, papież Pius IX, który wykreował aż trzech doktorów Kościoła (Hilarego, Alfonsa Marię Liguoriego, Franciszka Salezego), podaje następującą kwalifikację doktora: „Wymaganiem stawianym doktorom jest, aby stanowili fundament i podstawę prawdy, aby dzięki ich doktrynie Ciało Mistyczne zostało przyodziane w nowe niejako światło i otwarte zostały nowe niejako źródła doktryny”[14].

e. Eminens doctrina

Mimo wszystko, ostatecznie jednak trudno było jednoznacznie wskazać na miarodajne i obiektywne kryterium eminens doctrina. A. Huerga zauważa, że w aplikacji tego kryterium należy widzieć dwa etapy, gdzie punktem przełomowym jest wzmiankowany statut Benedykta XIV: najpierw pewną surowość, tak że liczba doktorów wydawała się już zamknięta; następnie, pewną elastyczność, tak że ilość ta otworzyła się na świętych, którzy wprawdzie znani byli ze swej wiedzy, jednakże nie mogli mierzyć się z czterema gigantami greckimi czy łacińskimi[15]. Etapowość ta (w sensie podziału) była ważna jeszcze do niedawna, jak można wnioskować ze stosunkowo niedawno wydanego artykułu J. Castellano na ten temat[16]. Na tym tle, zaczęto mówić o potrzebie „rozróżnienia stopni” między doktorami większymi i mniejszymi, a nawet o pewnej dewaluacji czy wprost kryzysie samego zjawiska doktoratu w Kościele[17].

f. Posoborowe kryterium

Wydaje się, że okres II Soboru Watykańskiego i posoborowe proklamacje doktorskie, szczególnie ostatnie dwudziestopięciolecie, położyły kres wszelkim na ten temat spekulacjom i wątpliwościom. Opatrznościowym, intuicyjnym zwiastunem stał się tu już doktorat św. Jana od Krzyża, przyznany jeszcze na początku naszego stulecia (1926) przez papieża Piusa XI. Podkreślał on bardziej duchowy aspekt, tzn. jego charyzmatyczną formę, związaną ze specjalnym obdarowaniem doktora łaską mądrości Bożej, jako owocu działania Ducha Świętego, oraz przemożny wpływ jego doktryny na budowanie i posłannictwo Kościoła powszechnego.

Niewątpliwy jednak przełom nastąpił podczas II Soboru Watykańskiego (1962-1965). Sobór ten był precedensem w historii Kościoła nie mającym równego sobie. Przyczynił się do zrozumienia świadomości Kościoła i roli, jaką winien on odgrywać we współczesnym świecie, zarażonym laicyzmem, konsumpcjonizmem, materializmem praktycznym i różnymi obcymi chrześcijaństwu prądami myślowymi. W nauce swojej powrócił szczególnie do źródeł biblijnych i patrystycznych, próbując odczytać ducha pierwotnego chrześcijaństwa i wszczepić go w nową sytuację współczesnego człowieka. To właśnie pod wpływem tego Soboru odżyła nauka o strukturze charyzmatycznej Kościoła (por. KK 12); zaczęto doceniać wartość duchową religii chrześcijańskiej, świadectwo życia mistyków w rozumieniu depozytu Objawienia oraz ich wpływ na duchowość i propagowanie świętości, stanowiącej główne zadanie posłannictwa Kościoła (por. KO 8)[18].

Charyzmat mądrości wlanej przez Ducha Świętego, uwzględniający świadectwo życia i wpływ danej osoby na świętość ludu Bożego, stanowią właśnie trzy dodatkowe kryteria soborowe brane pod uwagę przy proklamacji doktorskiej. Podkreśla się przy tym bardziej aktualny, powszechny i dobroczynny wpływ duchowy (recepcję) doktryny na życie konkretnego człowieka w Kościele, a nawet poza nim, oparty wyraźnie na prawdzie objawionej, czyli na Piśmie Świętym i Tradycji[19]. Według tych kryteriów przebiegał proces doktorski dwóch przedostatnich doktorów, w tym przypadku po raz pierwszy kobiet, co było również owocem pośrednim prac Soboru.

g. Pastor bonus Jana Pawła II

Pewne novum wprowadziła później Stolica Apostolska. Po Soborze została powołana do życia Kongregacja do Spraw Świętych (wyłoniona z byłej Kongregacji do Spraw Obrzędów), w której kompetencji, obok procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, było również badanie spraw doktoratu. W 1982 r. kongregacja ta przedłożyła warunki konieczne dla przeprowadzenia doktoratu, szczególnie w sprawie wykazania wzniosłej doktryny, wysuwając propozycję przebadania jej wcześniej przez Kongregację do Spraw Nauki Wiary[20]. Dnia 28 czerwca 1988 r. weszła w życie Konstytucja apostolska Jana Pawła II Pastor bonus, która w artykule 73 zawiera notę potwierdzającą kompetencje Kongregacji do Spraw Świętych odnośnie do przeprowadzania doktoratu, jednak po uprzednim zbadaniu doktryny i otrzymaniu pozytywnej oceny, tzw. votum, Kongregacji Nauki Wiary odnośnie do eminens doctrina[21]. Według tych norm przebiegał jak na razie ostatni proces doktorski św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza.

h. Współczesne kryteria

Żeby podsumować nasze rozważania na temat kryteriów wzniosłej doktryny, jako warunku najistotniejszego w kwalifikowaniu doktora Kościoła, warto przedłożyć normy podane w przypadku doktoratu świętej z Lisieux: istnienie specjalnego charyzmatu mądrości Bożej, jako owocu działania Ducha Świętego; wzniosłość doktryny teologicznej i duchowej, ukierunkowanej na służbę wiary i życia chrześcijańskiego i opartej na Objawieniu Bożym, z uwzględnieniem Tradycji Kościoła; szerokie rozprzestrzenienie się tej doktryny, jej posłanie trwałe i aktualne dla wszystkich stanów Kościoła, a nawet dla ludzi znajdujących się poza nim[22].

Stosownie do wspomnianego statutu prawno-teologicznego papieża Lambertiniego, obowiązującego do dziś, trzecim elementem warunkującym doktorat jest explicita declaratio, czyli uroczyste ogłoszenie kandydata doktorem Kościoła przez Stolicę Apostolską lub sobór legalnie zwołany. Właściwie jest to kondycja drugorzędna w stosunku do dwóch pierwszych już wzmiankowanych, a szczególnie do tej ostatniej. Chodzi tu o sam akt proklamacji doktorskiej dokonany przez najwyższy autorytet Kościoła, który w istocie jest tylko elementem formalnym, bo przecież cały proces doktorski odbywa się w ramach procedur kompetentnych Kongregacji, na podstawie eminens doctrina. A jednak był to jedyny czynnik, który – jeszcze do niedawna – stawiał tamę kandydatom do doktoratu osobom płci żeńskiej.

Do Soboru papieże typowali zawsze tylko mężczyzn, mimo iż w warunkach statutowych Benedykta XIV nie podaje się jako przeszkody kondycji żeńskiej kandydata. Wygląda to tak, jakby bycie doktorem Kościoła było prerogatywą tylko mężczyzn, tak jak bycie kapłanem. Uwaga ta nie jest przypadkowa, a w dużej mierze fakt utożsamiania tych dwóch elementów stał się źródłem nieporozumienia i zamknięcia kandydatur doktorskich dla niewiast. W rezultacie, ilekroć podsuwana była Stolicy Apostolskiej kandydatura kobiety, padała odpowiedź: obstat sexus (przeszkoda płci)!

2. Obstat sexus w doktoracie Kościoła

Wspominany już przez nas znawca problematyki doktoratu – A. Huerga wskazuje jako przyczynę pomijania niewiast w instytucji doktora Kościoła na dwa rodzaje trudności: pierwszy tkwi w płci żeńskiej, drugi wynika z pierwszego, o ile ten przedstawia się jako trudność nie do pokonania; wtedy siłą rzeczy nie ma możliwości wszczęcia procedury i posunięcia jej naprzód, jeśli chodzi o aplikację kryteriów eminens doctrina w konkretnym przypadku[23]. Wszystko, jak zauważamy, sprowadza się i tak ostatecznie do kwestii płci femininum, która aż do Vaticanum II okazała się trudnością nie do pokonania.a. Przeszkody tradycji

Całe źródło nieporozumienia ma swój początek w biblijnym, Pawłowym zakazie zabierania głosu przez kobiety na zgromadzeniach liturgicznych (1 Kor 11,3-16[24]; 14,34-36[25]; 1 Tm 2,11-15[26]); zakazie, na który zawsze powoływano się w historii, czyniąc z niego normę niemalże prawną. Opierając się na autorytecie Pisma Świętego, utworzono więc skuteczny blok biblijny dla wszelkich późniejszych w tym względzie poczyń.

Następna przyczyna wynikała z patriarchalnej mentalności żydowskiej (ST), z którego środowiska wyrosło chrześcijaństwo. Kondycja społeczno-religijna kobiety była tu wyraźnie podporządkowana mężczyźnie; kobieta sama miała ograniczone pole działania – do zacisza domowego i życia rodzinnego; miała rodzić i wychowywać dzieci. Na ogół nie mogła pełnić publicznych funkcji, w tym również religijnych; te były właściwe tylko mężczyźnie. W ten sposób powstał drugi blok o podłożu społecznym. Zachowanie się Jezusa wobec niewiast, Jego nauki i czyny nie były w stanie przezwyciężyć istniejących struktur społecznych. Zapoczątkowane przez Niego przemiany wiązały się zresztą z nowym królestwem, które kształtuje się powoli, nie bez ruchów wstecznych, tutaj, na ziemi, aż do czasów paruzji. Mimo więc wielkiej rewolucji myślowej chrześcijaństwa nie było ono w stanie oderwać się całkowicie od semickich struktur, które z czasem mutowały, przybierając charakter kościelny. Było to widoczne w odbieraniu kobietom niektórych funkcji kościelnych, jak w przypadku diakonis (IV/V w.) Ojcowie Kościoła ukażą wiele możliwości stojących przed kobietą, zawsze jednak w ramach dwóch realizowanych przez nią stanów: oblubienicy i matki, poddanej mężowi, oraz dziewicy, którą i tak niedługo zamknie się za klauzurą[27]. Nie zadowala tu też pocieszenie niektórych badaczy, że i tak w porównaniu z innymi ościennymi narodami czy pogańską filozofią i medycyną, które pokutowały całe wieki w naszej kulturze[28], sytuacja poddaństwa kobiety w judaizmie czy religii chrześcijańskiej była o wiele lepsza,a przede wszystkim godziwsza.

Jest jeszcze trzecia przyczyna związana z tym ostatnim blokiem, a mianowicie, przekonanie częstego odwoływania się do słabości natury kobiecej; był to cień towarzyszący jej od upadku grzechowego w raju. Wobec kobiety stosowano zazwyczaj egzegezę Rdz 3, zgodnie z którą Ewa jest źródłem grzechu. Interpretacja ta (wspomagana przez teksty Pawłowe) stała się z kolei teologiczno-egzegetyczną podstawą pewnej nierówności płci i dyskryminowania niewiast na płaszczyźnie antropologicznej i etycznej[29]. Tutaj należy szukać przyczyn antyfeministycznych postaw niektórych teologów średniowiecznych na Zachodzie[30]; postaw, od których nie uwolnił się nawet wielki Tomasz z Akwinu, nauczając za Arystotelesem i wskazówką św. Pawła, że – jeśli chodzi o nauczanie publiczne – dary: słowa, wiedzy i mądrości Bożej nie przynależą kobiecie[31].

b. Ich współczesna ocena

Te wszystkie bloki i przyczyny, odziedziczone przez wieki, posłużyły więc do skonstruowania swoistego muru odgradzającego kobietę od udziału w funkcjach społecznych i kościelnych. Dopiero musiał przyjść XIX i XX w., by to zmienić. Rozwój ruchu feministycznego, szkoda, że czasem przyjmował on skrajne postacie[32], a szczególnie – otwarta na wszelkie wartości cywilizacyjne – postawa Vaticanum II, uwypuklająca jednakową godność mężczyzny i kobiety mimo różnicy płciowej[33], pokazuje, że charyzmaty Kościoła (w tym charyzmaty wiedzy i mądrości Bożej) są dziedzictwem również kobiet, co można było zaobserwować na przestrzeni wieków; śmiało jako przykład podaje się tu wielkie mistyczki średniowieczne z Helfty czy Teresę od Jezusa.

W teologii już dawno zdano sobie sprawę z historycznego błędu i krzywd, jakie uczyniono w ogóle kobietom, również tym obdarzonym charyzmatem wiedzy Bożej. Dlatego też już na początku naszego wieku, choć i pewne odważne głosy odezwały się nawet w ubiegłym stuleciu, zaczęto rewidować naukę Pawłową odnośnie do roli kobiety (w pierwotnym) Kościele. Szczególnie cenna okazała się tu praca P. de Labriolle, dokonująca wnikliwej analizy tych tekstów Pawłowych i wykazująca odmienne ich znaczenie[34]. Za nim poszli inni znawcy przedmiotu, tak że ich wspólne wyniki stały się z czasem silnym bodźcem do zweryfikowania przez Stolicę Apostolską stanowiska Kościoła wobec charyzmatycznie nauczających niewiast.

Na podstawie współczesnych badań biblijnych i słusznie uwzględniając szerszy kontekst interpretacyjny tekstów Pawłowych, okazało się, że inna była myśl Apostoła Narodów. Przyjmował on bowiem nauczanie publiczne niewiast, w ramach udzielanych im przez Ducha Świętego charyzmatów, na tej samej zresztą zasadzie co mężczyzn. Problem dotyczył raczej kobiet w sensie zwykłych wiernych, tzn. nieobdarzonych podobnym charyzmatem, a siejących zamęt i wiele nieporozumień swym próżnym gadaniem; z czym szczególnie zmagały się pierwotne gminy w Koryncie i Efezie. Tym bardziej było to usprawiedliwione, że owe młodziutkie wspólnoty kościelne były nieustannie zagrożone z zewnątrz herezjami gnostycznymi i montanistycznymi, którym nierzadko przewodziły fałszywe prorokinie. Zakaz Apostoła odkrywał również i inne niebezpieczeństwo natury wewnętrznej; a mianowicie, pod wpływem zwyczajów sekt rodziła się obawa, by kobiety, o których wspominał Paweł, nie pokusiły się o pretendowanie o stanowiska ściśle hierarchiczne, a dokładnie o kapłaństwo urzędowe. Swoją drogą, sam zakaz dotyczył porządku dyscyplinarnego, w swej istocie zmiennego, zależnego w dużej mierze od uwarunkowań społecznych, czyli mentalności semickiej[35].

Tak więc ostatecznie, według św. Pawła, kobiety rzeczywiście obdarzone charyzmatem nauczania mogły przemawiać w Kościele. Jakże intuicyjnie wyczuwała to już w XVI w. wielka mistyczka hiszpańska – św. Teresa od Jezusa, dając wyraz swemu oburzeniu z powodu dyskryminacji kobiet w tym względzie[36].

c. Żródło nieporozumienia

W zasadzie istota sprawy od początku dotyczyła nieporozumienia polegającego na pomieszaniu, a właściwie ścisłym wiązaniu charyzmatu wiedzy (mądrości) Bożej z darem kapłaństwa instytucjonalnego, który z woli Chrystusa został zarezerwowany dla mężczyzn; nauka, którą od wieków po dziś dzień podtrzymuje Kościół[37].

Nieporozumienie to jednak historycznie miało wynikać z głębszych podstaw, poniekąd teologicznych. Wspomina o tym wielki znawca problematyki terezjańskiej – o. Efren de la Madre de Dios (Efren od Matki Bożej)[38]. Sugeruje on, że trudność (powściągliwość Kościoła) w przyznawaniu doktoratu kobietom wynikała z ojcostwa naturalnie z tym związanego. Św. Paweł mówi o „ojcostwie”, a nie o „macierzyństwie”; a poza tym, ojcostwo eklezjalne zrodziło się w powiązaniu z urzędem biskupim (episkopalnym). Biskup był mistrzem i ojcem, a z jego funkcji strzeżenia wiary (lub z biskupstwa) płynęły nieodłączne warunki dla „ojcostwa nauczycielskiego”. Podobnie było w przypadku funkcji wychowawczej teologów, funkcji, która zakładała poświęcenie się studiom rozumowym (intelektualnym) właściwym tylko dla mężczyzn. Pisma kobiet, a spotykamy takie, były czytane z wielkim pożytkiem dla wielu, nie wchodziły jednak w zakres ojcostwa. Przez bycie kobietą nie można było być ojcem ani partycypować w urzędzie biskupa; a przez niebycie naukowcem – nie można było również być pedagogiem. Słowa niewiast miały skuteczność bezpośrednią, ale pozaurzędową. Były to wrażenia religijne przez nie interpretowane, bez charyzmatu urzędowego. W przekonaniu Kościoła było ustalone, że nie mogły one mówić „po kapłańsku” i wierzono, że pojęcia: „kapłan” i „doktor” były terminami równoznacznymi. Argumentem koronnym znów służył tu autorytet św. Pawła[39].

W wyniku ponownej rewizji całego problemu doktoratu szybko zdano sobie sprawę z tego, że czym innym jest nauczanie w Kościele, dzięki specjalnemu darowi Ducha Świętego, na podstawie powszechnego kapłaństwa, a czym innym spełnianie nauczycielskiej funkcji Kościoła związanej nierozerwalnie z urzędem kapłaństwa[40].

d. Casus św. Teresy Wielkiej

Mimo tych wszystkich bloków i uprzedzeń co do płci żeńskiej oraz podstawowego nieporozumienia biblijno-teologicznego lud Boży i środowiska naukowe intuicyjnie wyczuwały nieprzeciętną wielkość duchową (charyzmatyczną) niektórych świętych niewiast, przyznając im na przestrzeni wieków nieoficjalnie tytuł doktora Kościoła; klasycznym jest tu przykład św. Teresy od Jezusa, której 4 marca 1922 r. Uniwersytet w Salamance nadał tytuł doktora honoris causa[41]. Przyjęło się nawet w teologii rozróżnienie między doktorami prawnymi i faktycznymi; w pierwszym przypadku chodziło o uznanie prawne doktoratu przez najwyższy autorytet Kościoła, doktoratu, który i tak bez tego uznania był faktem, bo stanowił właściwość, obiektywną prerogatywę danej osoby[42]. Mimo to jednak, odnotowane zostały w historii naszego stulecia konkretne próby ubiegania się o oficjalny tytuł doktora dla dwóch świętych, charyzmatycznych niewiast.

Z okazji 300-lecia kanonizacji św. Teresy od Jezusa postanowiono przedłożyć Ojcu św., Piusowi XI, kandydaturę świętej mistyczki z Awila na doktora Kościoła. Mając świadomość rozlicznych nieporozumień natury biblijno-teologicznej co do kwestii kobiecej, poczyniono wcześniej wnikliwe i gruntowne zbadanie tej sprawy, powierzając je najlepszym profesorom teologom i biblistom Uniwersytetu Rzymskiego i Komisji Biblijnej. Eksperci ci orzekli, że z tekstów Pawłowych nie wynika, aby kobiecie nie można było przyznać tytułu doktora. Mając taką podstawę, zakon karmelitów bosych przygotował obszerną Informację (De sanctae Theresiae doctoratu), którą ówczesny prokurator generalny – o. Eliasz od św. Ambrożego, przedłożył oficjalnie papieżowi dnia 1 lutego 1923 r. Ponieważ Pius XI od początku pontyfikatu wiele razy podnosił zasługi św. Teresy dla Kościoła, przedłożeniu prośby towarzyszył optymizm i miano nadzieję na pozytywne rozwiązanie kwestii. Jakież było jednak zdziwienie, kiedy – wbrew wszelkim oczekiwaniom – odpowiedź Stolicy Apostolskiej była negatywna. Papież nie chciał doktoryzować kobiety, bo nie było dotąd w historii Kościoła takiego przypadku, a podobny krok stałby się aktem zbyt rewolucyjnym jak na owe czasy[43]. W pro-Memoria wspomnianego Prokuratora Generalnego pod datą 22 lutego 1923 r. czytamy:

„Mons. Aurelio Galli, Sekretarz Listu «ad Principes» (do Książąt) powiadomił mnie dziś, że rozmawiając z Ojcem Św., Piusem XI na temat ogłoszenia świętej Matki Teresy od Jezusa «Doktorem Mistycznym», [papież] odpowiedział po przyjacielsku: «Obstat sexus», dodając zaraz: «Pozostawiam jednakże tę delikatną sprawę otwartą mojemu Następcy, bez przesądzania o niej»”[44].
Podobna odpowiedź tego samego papieża spotkała teologów ubiegających się o doktorat dla św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, kiedy to w 1932 r., na zakończenie specjalnie zwołanego I Kongresu Terezjańskiego (Lexowieńskiego[45]), w imieniu ich wszystkich, francuski jezuita o. Gustaw Desbuquois wystosował w tej sprawie petycję do Stolicy Apostolskiej; wtedy, poprzez kard. Pacellego, wówczas sekretarza stanu, Pius XI w liście do Matki Agnieszki od Jezusa (siostry świętej z Lisieux) odpowiedział, że lepiej będzie nie mówić więcej o doktoracie w jej przypadku[46].

Obstat sexus (przeszkoda płci). Mimo poczynionych przez teologów i Stolicę Apostolską starań emancypacyjnych w łonie Kościoła, nie nadeszła jeszcze pora na proklamacje doktorskie, zbyt szybko i lawinowo toczyły się sprawy jak na praktykę kościelną; doświadczenie wiekowe każe raczej poczekać, słusznie zostawiając sprawę otwartą dla następców; jeśli jest to sprawa Boża – wytrzyma wszelkie próby i uzyska placet Kościoła. I tak się też stało, nastąpił moment, w którym padło długo oczekiwane: nihil obstat (nic nie przeszkadza).

3. Nihil obstat dla proklamacji doktorskiej kobiet

Rewolucyjna zmiana postawy Kościoła w trakcie i po Vaticanum II w stosunku do otaczającej rzeczywistości stworzyło dogodną sytuację, by wreszcie zgodnie ze zrewidowaną nauką Apostoła Narodów na temat kobiety, docenić jej geniusz w tworzeniu cywilizacji ludzkiej i chrześcijańskiej, w tym również i w teologii. Okazało się nagle, że to, co kiedyś było przeszkodą (płeć żeńska), teraz stało się atutem, przydając samej instytucji doktora Kościoła innego, pozytywnego, wynikającego m.in. z macierzyństwa, wydźwięku i waloru.

Na tym tle, papież Paweł VI, przezwyciężając opory tradycji i biorąc pod uwagę nową sytuację społeczną, przyznającą kobiecie rzeczywistą godność i pewne zadania, zdecydował się ogłosić doktorami Kościoła po raz pierwszy dwie wielkie mistrzynie w dziedzinie duchowości: św. Teresę od Jezusa i św. Katarzynę ze Sieny; a 27 lat później, po pewnym kryzysie instytucji doktoratu[47], Jan Paweł II wyróżnił tym tytułem św. Teresę z Lisieux.

Zanim to jednak nastąpiło, Ojciec Święty Paweł VI urzędowo polecił czterem biegłym teologom zbadać kwestię femininum, czy nie stoi na przeszkodzie do doktoratu (1965). Teologowie wyrazili swe opinie na piśmie i przedłożyli je członkom Kongregacji do Spraw Obrzędów do rozważenia w postaci tzw. Positio peculiaris, specjalnego dokumentu służącego jako podstawa do dalszych badań[48]. Jako przykłady świętych niewiast podano cztery kandydatury: Teresę od Jezusa, Katarzynę ze Sieny, Gertrudę z Helfty i Teresę od Dzieciątka Jezus. Po otrzymaniu przychylnej opinii ekspertów papież wyjawił publicznie swój zamiar doktoryzowania dwóch pierwszych niewiast 15 października 1967 r., w uroczystość św. Teresy od Jezusa. Dnia 20 grudnia 1967 r. kongregacja jednogłośnie potwierdziła słuszność opinii teologów, co przyjął do wiadomości Ojciec Święty i zatwierdził 21 marca następnego roku[49]. W ten sposób został wreszcie otwarty tor dla jurydycznego procesu doktorskiego św. Teresy Wielkiej i św. Katarzyny Sieneńskiej.

a. Św. Teresa od Jezusa – doktorem Kościoła

Kościół postanowił przyznać tytuł doktora św. Teresie od Jezusa (1515-1582), wielkiej mistyczce hiszpańskiej i reformatorce (niektórzy nazywają ją fundatorką) zakonu karmelitów bosych. W uroczystej proklamacji nazywa się ją „doświadczoną przewodniczką i mistrzynią na drogach życia wewnętrznego […], która z taką subtelnością i biegłością przeniknęła tajemnice Chrystusa i dotarła do głębi duszy ludzkiej, że jej nauka (wyrażona w bogatej spuściźnie literackiej) wypływa bez wątpienia ze specjalnego charyzmatu Ducha”[50].

Doktorat św. Teresy Wielkiej ma swą długą historię, która rozpoczęła się właściwie zaraz po śmierci świętej. Prekursorem jej doktoratu można śmiało nazwać umiłowanego ucznia Matki Teresy – o. Hieronima Gracjana od Matki Bożej, który na jej cześć napisał dziełko Dialogi o śmierci M. Teresy od Jezusa (1584)[51]. Przedstawia w nim naszą świętą jako kobietę obdarzoną wyjątkowym darem mądrości Bożej, odpierając w dyskusyjnych dialogach wszelkie ataki i nieporozumienia związane z tekstami Pawłowymi.

Myśl o jej doktoracie dojrzewała przez 400 dzielących nas lat; szczególnie czytelna była w procesie kanonizacyjnym (1622), choć do prawnego ogłoszenia nie doszło, bo i dojść nie mogło. Wyjątkowy walor jej nauczania, na podstawie życia i twórczości, podkreślało wielu teologów w historii, jak również Stolica Apostolska, uznając jej szczególne wylanie mądrości Bożej i przyznając karmelitom specjalne uprawnienia liturgicznej celebracji wspomnienia swojej świętej[52]. Na przestrzeni dziejów zebrała się olbrzymia literatura wykazująca potrzebę przyznania Teresie doktoratu. Trzeba tu również przypomnieć przyznany jej 4 marca 1922 r., przez Uniwersytet Salamanki, tytuł doktora honoris causa, o czym wspominaliśmy wyżej, oraz liczne sympozja podkreślające jej wzniosłą doktrynę, szczególnie w dziedzinie duchowości. Skoncentrujemy się jednak na ostatnim, bezpośrednim etapie, który doprowadził do jej oficjalnego, urzędowego wyróżnienia.

Po słynnym sexus obstat Piusa XI (1923), nastąpiło nihil obstat Pawła VI, poprzedzone procesem rehabilitującym płeć żeńską (1967-1968). W liturgiczną uroczystość św. Teresy od Jezusa, 15 października 1967 r., z okazji zakończenia III Międzynarodowego Kongresu Apostolstwa Świeckich, papież ogłosił swój zamiar wyniesienia Teresy (obok Katarzyny) na doktora Kościoła, nie podając dokładnego terminu.

Wobec powyższego, 13 listopada 1967 r. Przełożony Generalny Zakonu Karmelitów Bosych – o. Michał Anioł od św. Józefa przedstawił Kongregacji do Spraw Obrzędów długie Informatio na piśmie na temat wzniosłej doktryny św. Teresy, dzięki czemu mogła zasłużyć na miano doktora. Dnia 12 września 1968 r., z ramienia zakonu wystosował oficjalną prośbę do Ojca Świętego o łaskę rychłej deklaracji doktorskiej dla ich córki duchowej (tzw. Supplex libellus), prośbę podpisaną przez liczną rzeszę ludzi różnych stanów Kościoła i nacji. Papież przekazał sprawę Kongregacji do Spraw Obrzędów do przestudiowania i odpowiedniej oceny. Kongregacja wydelegowała dwóch z urzędu teologów cenzorów, którzy po zbadaniu pism i doktryny świętej Teresy oraz wpływu na życie Kościoła, w duchu nauczania Vaticanum II, wydali sąd przychylny. Przygotowano więc obszerną relację, tzw. Positio, która oprócz opinii Patrona sprawy, zdania teologów cenzorów, deklaracji Generalnego Promotora Wiary (tzw. advocatus diaboli), listów postulacyjnych, zawierała również studia na rozmaite tematy doktryny świętej Teresy[53].

Dokument Positio przedłożono do dyskusji na sesji Kongregacji do Spraw Świętych (powstałej 8 maja 1969 r. z byłej Kongregacji do Spraw Obrzędów) z udziałem wyznaczonych kardynałów i biegłych w dniu 15 lipca 1969 r. Po wygłoszeniu obszernej relacji kard. A.M. Larraona, badającego przyczynę sprawy doktorskiej, tzw. Ponencji (Causa Ponens), oraz zdania kompetentnych uczestników, wszyscy jednogłośnie orzekli, że święta Teresa zasługuje na wpisanie w poczet doktorów Kościoła. Dnia 21 lipca wyniki te przekazano papieżowi, który je zaaprobował i polecił Kancelarii Apostolskiej przygotować breve. W tymże samym dniu 21 lipca kongregacja wydała Dekret Cum in Ecclesia, opisujący główne momenty przygotowania doktoratu terezjańskiego. Publiczna proklamacja nastąpiła 27 września 1970 r. w Bazylice Watykańskiej. Tydzień później w tym samym miejscu podobnego zaszczytu dostąpiła św. Katarzyna ze Sieny.

b. Doktorat św. Katarzyny ze Sieny

Proklamacja na doktora Kościoła Katarzyny ze Sieny (1347-1380), tercjarki dominikańskiej, nie wywołała takiego entuzjazmu jak św. Teresy. Ta ostatnia bardziej jest znana szerokiemu ogółowi wiernych przez swe pisma oraz dzieło reformy. Można powiedzieć, że w polskim środowisku teologicznym jest ona mniej znana, świadczą o tym chociażby rzadkie artykuły na jej temat[54]. A przecież w samych Włoszech działają przynajmniej dwa ośrodki naukowe, mające za zadanie krzewić jej spuściznę duchową (Międzynarodowe Towarzystwo przy Uniwersytecie w Sienie oraz Instytut Rzymski: Corporazione dei Caterinati). Jest to pewnie zaniedbanie naszych teologów, ponieważ w rzeczywistości mamy tu również do czynienia z olbrzymim autorytetem Kościoła w dziedzinie życia duchowego. W jej życiu i działalności widać podobieństwo do działalności reformatorskiej Wielkiej Karmelitanki z Awila.

Czternastowieczna mistyczka, bo taką była, żyjąca zaledwie 33 lata, zasłużyła w opinii Kongregacji do Spraw Obrzędów i papieża do tego tytułu, na podstawie duchowego wpływu, jaki wywierała na Kościół oraz władców swojej epoki i późniejszej, a także dążeń reformatorskich idących w kierunku pogłębienia życia religijnego, przy uwzględnieniu autorytetu Kościoła i środków zbawienia, którymi Kościół dysponował. Odznaczała się przy tym szczególnym charyzmatem wiedzy wlanej przez Ducha Świętego; nie otrzymawszy bowiem żadnego wykształcenia intelektualnego, uchodziła za pierwszą i jedyną pisarkę wypowiadającą się o życiu duchowym tamtej epoki. Pozostawiła po sobie wielkie dzieło mistyczne Dialog oraz kilka tomów listów o wartości teologiczno-pedagogicznej, historycznej i literackiej[55].

Nie dysponujemy tak dokładnym opisem jurydycznie przeprowadzonego procesu doktorskiego Katarzyny jak w przypadku Teresy, jednak przebiegał on równolegle i miał podobne etapy[56]. Po wyłonieniu kandydatury Katarzyny przez Stolicę Apostolską dominikanie przygotowali Positio o podobnej strukturze i treści co Positio Teresy; sama procedura również przebiegała równolegle. Zwrócono szczególną uwagę na warunki doktoratu zgodne ze statutem Benedykta XIV i odpowiadające duchowi Vaticanum II: chodziło o wykazanie eminens doctrina oraz ciągłej aktualności jej nauczania. Uroczysta proklamacja nastąpiła 4 października 1970 r.

Ostatni akt doktoratu nastąpił w 1997, dokonany przez papieża Jana Pawła II, po 25-letnim kryzysie tej instytucji. Zaszczytu tego dostąpiła św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza (1873-1897).

c. Św. Teresa z Lisieux – najmłodszy doktor Kościoła

Wiele się dziś na ten temat pisze, a z okazji doktoratu napisało. Jak do dziś, jest to najmłodszy doktorat Kościoła, przyznany kobiecie w wieku 24 lat. Tutaj szczególnie widać działanie Ducha Świętego. Mieliśmy okazję już nieraz na ten temat się wypowiadać[57]; ograniczymy się zatem do krótkiej informacji.

Zdążyliśmy zauważyć sexus obstat z 1932 r. w jej przypadku. I oto dzięki proklamacjom kobiecym z 1970 r., po 65 latach, w związku z setną rocznicą jej śmierci, Kościół docenia jej wielki wkład niemal we wszelkich dziedzinach życia religijnego, również, a może przede wszystkim, w teologii. Bezpośredni przewód doktorski Tereski przebiegał stosunkowo krótko – trzy lata. Po dokładnym przebadaniu doktryny przez Kongregację do Spraw Wiary i po przekazaniu votum do Kongregacji do Spraw Świętych z kwalifikacją eminens doctrina, Ojciec Święty ogłosił ją doktorem 19 października 1997 r.[58]

O wzniosłości jej doktryny zadecydowały elementy mające szczególne odbicie w dzisiejszym nauczaniu Kościoła, który stara się lepiej dotrzeć z Ewangelią Chrystusa do współczesnego człowieka. Chodzi mianowicie o: szczególne doświadczenie miłosierdzia Bożego i Jego ojcostwa; radosną akceptację ubóstwa stworzenia, które pozostało z ufnością otwarte na łaskę; silne i bezpośrednie doświadczenie obecności Chrystusa i Jego misteriów w jej życiu; centralne miejsce cnót teologalnych – wiary, nadziei i miłości, przeżywanych wśród prób w całkowitym zawierzeniu Bogu; doświadczenie Kościoła-Matki – Ciała Mistycznego, w pięknie jego charyzmatycznej świętości powołania misyjnego; ewangeliczne odkrycie Maryi, Jej drogi wiary i Jej macierzyństwa duchowego; dynamiczne znaczenie rzeczy ostatecznych jako nieprzerwanej komunii między niebem i ziemią; uczestnictwo błogosławionych w życiu i misji Kościoła pielgrzymującego w czasie[59]. Chociażby już to wyliczenie świadczy o wielkim owocu działania Ducha Świętego w jej życiu. Cały dorobek i wkład Teresy wyraził zresztą sam papież w liście wydanych w związku z tą proklamacją: Divini amoris scientia.

Trzy wielkie mistrzynie życia duchowego, jak na razie, przewodzą współczesnemu światu i Kościołowi. Można zapytać, kto następny? Może św. Teresa Benedykta od Krzyża? Opatrzność pokaże.

Przypisy:
[1] A. Huerga, Mujeres entre los „doctores” de la Iglesia, w: „Revista de Espiritualidad” 29 (1970), s. 364.
[2] Tamże. [3] Za: A. Huerga, art. cyt., s. 364-365.
[4] Zob. PL 59,160 B; Enchiridion Symbolorum, n 353.
[5] Moralia in Job, 27,8, PL 76,406.
[6] Trzeba tu zwrócić uwagę na różnicę, jaka zachodzi między ojcami a doktorami Kościoła; ojcowie to wielcy pisarze wczesnochrześcijańscy, którzy dzięki swej ogromnej spuściźnie literackiej dali podstawowe zręby doktryny chrześcijańskiej; jako takich nie należy ich mylić z doktorami, chociaż szesnastu z nich – ze względu na wyjątkowość doktryny – tytuł ten otrzymało w późniejszym czasie; ojcostwo miało jednak z początku ścisły związek z doktoratem, co zauważymy w dalszych rozważaniach.
[7] Zob. Epistola responsoria ven. Bedae ad Accam episcopum, PL 92,304.
[8] R. Groń, Fenomen doktora Kościoła w historycznym rozwoju, w: M. Chmielewski (red.), Duchowość na progu trzeciego tysiąclecia, Lublin 1999, s. 212-213.
[9] Tamże, s. 213.
[10] Okazuje się, że obok głównego nurtu powszechnego, wytworzyła się praktyka wyboru doktorów lokalnych, czczonych w poszczególnych regionach Europy przez zainteresowane narody, diecezje czy zgromadzenia zakonne. Mszał Lioński z 1771 r. np. wymienia – oprócz proklamowanych dla całego Kościoła – dodatkowo ośmiu doktorów lokalnych, czczonych w Hiszpanii i Francji. Zob. R. Groń, art. cyt., s. 213-214.
[11] „Ad constituendum porro Ecclesiae Doctorem, tria sunt necessaria: eminens scilicet doctrina, insignis vitae sanctitas […] et praetera Summi Pontificis aut Concilii Generalis legitime congregati declaratio”. Benedictus XIV, De servorum Dei beatificatione et beatorum canonisatione, Bologna 1738, lib. IV, pars. 2, cap. 11, n 13.
[12] „Errorum tenebrae fuerint profligatae, obscura fuerint dilucidata, dubia declarata, Scripturarumque aenigmata reserata”. Benedictus XIV, dz. cyt., lib. IV, pars 2, cap. 11.
[13] „[Ecclesiae] praeclare inservierunt, sive in confutandis invalescentibus erroribus, sive illustrandis Sacris Litteris, sive in explanando revelationis deposito, sive in dirigendis moribus. S. Congregationis SS. Rituum, die 11 martii 1871, AAS 6 (1870), s. 317-318.
[14] AAS 10 (1877), s. 349 i 411; zob. R. Groń, art. cyt., s. 215.
[15] A. Huerga, art. cyt., s. 365-366.
[16]J. Castellano Cervera, „Eminens doctrina”. Un requisito necesario para ser doctor de la Iglesia, w: „Teresianum” XLVI (1995), s. 4. 8-9.
[17] Por. J. Castellano Cervera, El doctorado de santa Teresa del Nińo Jesús. Una propuesta eclesial, w: E.J. Martinez Gonzalez (coord.), Teresa de Lisieux. Profeta de Dios, Doctora de la Iglesia, Salamanca 1999, s. 421-423; D. Ols, Presentación del relator, w: Sacra Congregatio de Causis Sanctorum, La doctora más joven de la Iglesia. Teresa de Lisieux, Burgos 1998, s. 13-21; R. Groń, art. cyt., s. 222-224.
[18] R. Groń, art. cyt., s. 218.
[19] Tamże; por. J. Castellano Cervera, „Eminens doctrina”. Un requisito necesario…, art., cyt., s. 14-21.
[20] Zob. Instrukcja w tej sprawie: De notis necessario inveniendis in Sanctis Scriptoribus ecclesiasticis ut titulo doctoris decorari possint, Città del Vaticano 1982.
[21] Punkt 73 tej Konstytucji brzmi: „Ad Congregationem praetera spectat cognoscere de doctoris titulo sanctis decernendo, praehabito voto Congregationis de Doctrina Fidei ad eminentem doctrinam quod attinet”; zob. U. Betti, A proposito del conferimiento del titolo di Dottore della Chiesa, w: „Antonianum” 63 (1988), s. 278-291; R. Groń, art. cyt., s. 222.
[22] Sacra Congregatio de Causis Sanctorum, La doctora más joven de la Iglesia. Teresa de Lisieux, Burgos 1998, s. 289-309; zob. R. Groń, art. cyt., s. 225-226.
[23] A. Huerga, art. cyt., s. 366.
[24] Mowa jest tu o tym, że kobiety – kiedy się modlą lub prorokują na zgromadzeniach liturgicznych – powinny okrywać głowę welonem, na znak poddania mężczyźnie, jej naturalnej głowie, i ze względu na aniołów obecnych niewidzialnie na zgromadzeniach.
[25] „Kobiety mają na [liturgicznych] zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów. Nie wypada kobiecie przemawiać na zgromadzeniu. Czyż od was wyszło słowo Boże? Albo czy tylko do was przyszło?”
[26] „Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz chcę, by trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; będą zbawione wszystkie, jeśli wytrwają w wierze i miłości, i uświęceniu – z umiarem”.
[27] Por. A.M. Lopez Diaz-Otazu, Przemilczenia kościelne na temat kobiety. Dlaczego Kościół milczał (niekiedy) na temat kobiety?, w: „Communio” 78 (1993), s. 30-35.
[28] Wystarczy prześledzić np. argumenty Arystotelesa czy Galena przekonywujące o niższości kobiet w stosunku do mężczyzn.
[29] A.M. Lopez Diaz-Otazu, art. cyt., s. 31-32; por. T. Goffi, Mejer, w: E. Ancilli (red.), Diccionario de espiritualidad, t. II, Barcelona 1987, s. 662-663.
[30] Gracjanowi np., słynnemu kanoniście i autorowi Dekretów, teza ta posłużyła do sformułowania kategorycznych zakazów dotyczących wykonywania funkcji duszpasterskich i czynności liturgicznych; historycy i prawnicy dobrze wiedzą, jak wielki wpływ odegrały normy tych Dekretów na wieki późniejsze. Inny teolog – Melchior Cano oraz medyk Huarte od św. Jana próbowali „naukowo” zanegować wartość płci żeńskiej.
[31] Summa Theologiae 2-2, q.177, a.2.
[32] Więcej na ten temat zob. K. Ślęczka, Feminizm. Ideologie i koncepcje społeczne współczesnego feminizmu, Katowice 1999.
[33] Na temat koncepcji feminizmu w ujęciu chrześcijańskim, zob. W.S. Chomik, Feminizm współczesny a chrześcijański „geniusz” kobiety, w: „Zeszyty Naukowe, Quaestiones Selectae” 3 (1996), s. 23-40.
[34] Zob. P. de Labriolle, Mulieres in Ecclesia taceant: un aspect de la lutte antimontaniste, w: „Bulletin d’Ancienne Litterature et Archeologie Chretienne” (1911) 11-12, 15-24, 103-122, 292-298.
[35] Więcej na ten temat zob. F. Barbagli, El pensamiento de s. Pablo sobre la mujer cristiana en la Iglesia, w: „Revista de Espiritualidad” 29 (1970), s. 331-361.
[36] Por. T. Alvarez, Santa Teresa y las mujeres en la Iglesia. Glosa al texto teresiano de „Camino”, 3, w: „Monte Carmelo” 89 (1981), s. 121-132.
[37] Por. Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary O dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa urzędowego „Inter insigniores” z 1976 r., w: AAS 69 (1977), s. 98-116.
[38] Efren de la Madre de Dios, Santa Teresa. Los peldańos de un doctorado imposible, w: „Teologia Espiritual” 14 (1970), s. 323-355.
[39] Tamże, s. 326-329.
[40] Por. IV część dokumentu przedstawionego przez teologów na temat możliwości przyznania doktoratu Kościoła św. Teresie od Jezusa, De sanctae Theresiae doctoratu z 1923 r., który ten temat wnikliwie omawia. Zob. R. Groń, art. cyt. s. 219.
[41] Por. „Monte Carmelo” 23 (1922), s. 457-465.
[42] Por. Claudio de Jesús Crucificado, Santa Teresa, doctor místico, w: „El Monte Carmelo” 28 (1927), s. 451; E. Llamas-Martinez, Santa Teresa de Jesús, gloria de Espańa y Doctora de la Iglesia, w: „Salmanticensis” 15 (1968), s. 648-649; A. Huerga, Santa Catalina de Siena, Doctora de la Iglesia, w: „Teologia Espiritual” 14 (1970), s. 358-359.
[43] M. Machejek, Doktorat św. Teresy od Jezusa w rozwoju liturgicznym i prawnym, w: O. Filek (red.), Otrzymałam Ducha mądrości. Księga Pamiątkowa z okazji ogłoszenia św. Teresy od Jezusa Doktorem Kościoła powszechnego, Kraków 1972, s. 61-62; Valentino Macca di s. Maria, Il dottorato di santa Teresa. Sviluppo storico di una idea, w: „Ephemerides Carmeliticae” 21 (1970), s. 103-104.
[44] AG OCD 386 fą, za: Valentino Macca di s. Maria, art. cyt., s. 104, przyp. 282 (oryginalny tekst jest w języku włoskim).
[45] W zachodniej literaturze teologicznej spotykamy pojęcie lexoviensis, czyli odnoszące się do Teresy z Lisieux; pochodzi ono z łac. Lexovium, -ii, Lisieux; stąd używamy również tego terminu, spolszczając go nieco.
[46] Sacra Congregatio de Causis Sanctorum, La doctora mas joven de la Iglesia…, dz. cyt., s. 43-49.
[47] Por. J. Castellano Cervera, El doctorado de santa Teresa del Nińo Jesus…, art. cyt., 42-426.
[48] Sacra Rituum Congregatio: Positio peculiaris – super dubio: An titulus et cultus Doctoris Ecclesiae tribui possit sanctis mulieribus, quae sanctitate et eximia doctrina ad commune Ecclesiae bonum magnopere contulerunt. Romae 1967.
[49] M. Machejek, art. cyt., s. 62-63; Valentino Macca di s. Maria, art. cyt., s. 105-106; R. Groń, art. cyt., s. 220.
[50] Paweł VI, List apostolski z okazji ogłoszenia św. Teresy od Jezusa Doktorem Kościoła powszechnego, w: O. Filek (red.), „Otrzymałam ducha mądrości”. Księga Pamiątkowa z okazji ogłoszenia św. Teresy od Jezusa Doktorem Kościoła powszechnego, Kraków 1972, s. 11-25 [AAS 63 (1971), s. 185-192].
[51] Jeronimo Gracian de la Madre de Dios, Dialogos sobre la muerte de la M. Teresa de Jesús; zob. I. Moriones, Un precursor del doctorado teresiano: Jerónimo Gracian de la Madre de Dios, w: „Monte Carmelo” 78 (1970), s. 131-142.
[52] Więcej na ten temat, zob. M. Machejek, art. cyt., s. 47-59; Valentino Macca di s. Maria, art. cyt., s. 36-104; E. Llamas Martinez, art. cyt., s. 651-697.
[53] Sacra pro Causis Sanctorum Congregatio: Urbis et Orbis. Concessionis tituli Doctoris et extensionis eiusdem tituli ad universam Ecclesiam necnon Officii et Missae de Communi Doctorum Virginum in honorem s. Teresiae Abulensis Virginnis Ordinis Carmelitarum Discalceatorum Parentis, Romae 1969; por. to dzieło wydane w tłumaczeniu hiszpańskim: Santa Teresa de Jesús – Doctora de la Iglesia. Documentos oficiales del proceso Canónico, Madrid 1970; M. Machejek, art. cyt., s. 63-66; Valentino Macca di s. Maria, art. cyt., s. 107-111; Simeon de la s. Familia, Święta Teresa Doktor między doktorami Kościoła, w: O. Filek (red.), „Otrzymałam ducha mądrości”…, dz. cyt., s. 116-120.
[54] Podajemy wszystkie, które spotkaliśmy w naszych poszukiwaniach: R. Kostecki, „Naturą moja jest ogień”. Św. Katarzyna ze Sieny, w: O. Filek, „Otrzymałam ducha mądrości”…, dz. cyt., s. 284-343; tenże, Św. Katarzyna ze Sieny – doktor Kościoła, „W drodze” 4 (1976), z. 4, s. 98-105; A.L. Szafrański, Św. Katarzyna ze Sieny – doktor Kościoła, RTK 19 (1972), z. 6, s. 18-32.
[55] R. Groń, art. cyt., s. 221; R. Kostecki, „Natura moją jest ogień”…, art. cyt., s. 288-292.
[56] Zob. A. Huerga, Santa Catalina de Siena, Doctora de la Iglesia, w: „Teologia Espiritual” 14 (1970), s. 361-365.
[57] Zob. np. ostatnio: R. Groń, Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, doktor Kościoła na XXI wiek, w: M. Biskup, T. Reroń (red.), W kręgu chrześcijańskiego orędzia moralnego, Wrocław 2000, s. 187-209.
[58] Więcej na ten temat zob. R. Groń (rec.), S.C.C.S., La doctora más joven de la Iglesia. Teresa de Lisieux, w: „Wrocławski Przegląd Teologiczny” 7 (1999), s. 205-209.
[59] Sacra Congregatio de Causis Sanctorum, La doctora más joven de la Iglesia. Teresa de Lisieux, Burgos 1998, s. 27-32, 299-300; R. Groń, Fenomen doktora…, art. cyt., s. 225.