Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

Jak Jezus wypoczywał?

Przyszło ci kiedyś do głowy, czy Jezus jeździł na wakacje i jak wypoczywał? Dlaczego stawiamy to pytanie? Nie tylko, dlatego, że są wakacje. Wielu ludzi nie jeździ na wakacje, bo nie stać ich na to, co wtedy robią? A nawet ci, którzy jeżdżą nie wiedzą czasami, jak wypoczywać, i wtedy okazuje się, że jeszcze bardziej się męczą. Być może właśnie w odpowiedzi na pytanie o wakacje i wypoczynek Jezusa znajdziemy wzór i plan wypoczynku dla nas samych.

Czy Jezus jeździł na wakacje?
Oczywiście Pismo św. na to wprost nie odpowiada, bo nie o wakacjach Jezusa relacjonowali jego autorzy, ale o dziele zbawczym, jakie miał On do spełnienia przychodząc na ten świat. Jednakże, aby wypełnić to zadanie, jak każdy z ludzi, bo oprócz tego, że był Bogiem był również integralnym człowiekiem, musiał mieć czas na wypoczynek, by być potem skuteczniejszym w swym działaniu i pracy. Dlatego na pewno musiał mieć jakieś wakacje. A ponadto, On sam nakazywał odpoczywać swoim uczniom po ich pracy apostolskiej, więc problem wakacji i wypoczynku nie był mu na pewno obcy. Jak zatem wyglądały jego wakacje? Najpierw te spędzane w domu rodzinnym, u boku matki i „ojca”, a potem te przeżywane być może samotnie lub w gronie uczniów?

Można się o nich dowiedzieć sięgając do środowiska, tradycji i kultury żydowskiej, z której wyrósł Jezus. Należałoby najpierw pewnie poznać żydowskie zwyczaje, okoliczności i czas takich wakacji. Jednak biorąc pod uwagę ubogi status, jaki reprezentowała jego rodzina, były one zapewne ograniczone do wyjazdu na parę dni, może dłużej, na wieś do krewnych. Coś na wzór wypadów, jaki w swoim czasie zrobiła Maryja, kiedy będąc w stanie błogosławionym odwiedziła swoją krewną Elżbietę. Widzimy Go też w kilkudniowej drodze podczas rodzinnej pielgrzymki do Jerozolimy. Czy był to tylko obowiązek religijny czy też może rodzaj religijnego wypoczynku? Kiedy był już dorosły, wiemy, że wysyłał apostołów na wypoczynek po okresie intensywnej pracy duszpasterskiej, choć o Jego wypoczynku wiemy stosunkowo mało. Widzimy Go w przerwach jego wędrówki, mieszkającego czasowo w domu swoich krewnych, wypoczywającego przy studni jakubowej, samotnie przebywającego na miejscach pustynnych.

Jak wyglądały wakacje Jezusa?
Od strony formalnej musiały być pewnie w dużej mierze podobne do naszych, jako dobre sposoby odnowienia swoich sił fizycznych i psychicznych, oderwania się od codziennej rutyny poprzez chociażby czasową zmianę środowiska, czy harmonogramu dnia, oczywiście z większym wakacyjnym luzem, gdzie jest miejsce na zabawę, rozrywkę i taniec. Apokryfy, czyli utwory będące poza kanonem ksiąg Pisma Świętego, ukazują czasem małego Jezusa bawiącego się na podwórku z innymi dziećmi. Widzimy go również na ślubie w Kanie Galilejskiej, gdzie mógł się bawić z rówieśnikami, pewnie i tańczyć, stosownie do tamtych zwyczajów. Zwraca jednak uwagę fakt, że nie trwoni on bez potrzeby czasu na zbędne rzeczy, bo nie ma go zbyt wiele, mając świadomość wypełnienia swej misji. Nie zapomina przy tym o obowiązkach względem Boga i rodziny, uczestnicząc w zwyczajach czy świętach liturgicznych. Ma więc ciągle w pamięci to, co najważniejsze: misja, jaką Bóg mu przydzielił i potrzebny czas do jej wypełnienia. Wtedy sam wypoczynek i wakacje jawią się jako ich nieodzowne elementy.

A nasze wakacje?
Mamy więc już pewne wskazówki odnośnie sposobu spędzania naszych wakacji i wypoczynku. Oprócz teologicznego aspektu wypoczywania w Bogu, na wzór szabatu, Jezus Chrystus pokazuje nam jego realistyczne i humanistyczne oblicze podporządkowane naczelnemu zadaniu, dla którego zostaliśmy powołani. Kontakt z Bogiem jest tu niezastąpionym tłem, który należy wciąż ożywiać, by przypominać sobie o określonym celu i czasie naszej wędrówki ziemskiej i sposobach jej realizacji. Winniśmy, więc znaleźć czas dla Boga w liturgii i na prywatnej modlitwie. Nie powinno również zabraknąć czasu na umocnienie być może zaniedbanych w ciągu roku więzi rodzinnych. Może więcej uwagi poświęcić własnym dzieciom i z nimi pojechać na jakąś wycieczkę krajoznawczą czy chociażby pójść na basen. Ideałem było by udać się w jakieś inne miejsce, by choć na parę dni oderwać się od rutynowych czynności; a tam będąc, oddać się rozsądnej i odprężającej rozrywce, która przyniesie regeneracje sił witalnych nie uwłaczających ludzkiej godności.
Te niby oczywiste sprawy nie są dziś już tak czytelne jak dawniej, bowiem wypoczynek i rozrywka we współczesnym świecie skomercjalizowały się na potęgę i przybrały formę tylko i wyłącznie zabawy, i to aż do psychicznego zmęczenia. Jedyną alternatywą jest tu nuda. Całonocne zabawy i dyskoteki przy porażającej muzyce i efektach świetlnych, pod wpływem środków odurzających, nadmiar wrażeń płynących z uprawiania ekstremalnych sportów, oddawanie się rozkosznym i wyuzdanym hulankom, całodniowe spędzanie czasu przy telewizji, DVD, czy komputerze, to tylko niektóre przykłady większego zmęczenia przy wypoczynku. Wpisują się one w to, co Sobór Watykański II, za słynnym kulturoznawcą duńskim Johnem Huizingą, nazywa „ludyzmem” (z łac. ludus, zabawowy), który w wypoczynku i zabawie widzi sens życia. Może warto pod tym względem zweryfikować nasze wakacje?