Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

Czas miłosierdzia Bożego – refleksje w oparciu o bullę Misericordiae vultus (MV)

18 kwietnia 2016

Jesteśmy już prawie na półmetku trwającego roku jubileuszowego poświęconego Miłosierdziu Bożemu, który niespodziewanie w zeszłym roku ogłosił papież Franciszek, podkreślając za papieżami ostatniego stulecia, że żyjemy w czasach miłosierdzia Bożego. Wydana przy tej okazji bulla (dokument promulgacyjny) Misericordiae vultus, zawierała główne punkty programu tego roku oraz propozycje różnych form jego celebracji. Jedną z nich, oprócz pielgrzymek do określonych miejsc i świątyń związanych z kultem Miłosierdzia Bożego, była zachęta do przeprowadzenia rekolekcji, które miałyby na celu wyjaśnienie wiernym chrześcijańskiej nauki o miłosierdziu Bożym, jako centrum głoszonej Ewangelii, i zachętę do jego praktykowania. Chodziło o to, by zauważyć, że głównym aktem Boga w stosunku do nas było i jest Jego miłosierdzie okazywane nam na każdym kroku, a szczególnie w momencie wybaczania grzechów; to z kolei winno nas zachęcać do naśladowania w tym Boga, idąc za głównym mottem całego roku jubileuszowego: „Miłosierni jak Ojciec” (MV 13), czyli praktykowania samemu miłosierdzia w stosunku do naszych bliźnich. Taki jest właśnie główny tok myśli przytoczonego tu dokumentu papieskiego.

Dlaczego czas miłosierdzia Bożego?
Dlaczego miłosierdzie Boże zostało obrane jako temat tegorocznego jubileuszu? Na to pytanie odpowiada papież jednoznacznie: żyjemy w czasach miłosierdzia Bożego, bo go najbardziej dziś światu brakuje. Cytując słowa Jana XXIII, który 50 lat temu otwierał Sobór Watykański II, papież Franciszek zauważa: „Dziś Oblubienica Chrystusa woli posługiwać się raczej lekarstwem miłosierdzia, aniżeli surowością” (MV 4). A za Janem Pawłem II: „Umysłowość współczesna, może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje się sprzeciwiać Bogu miłosierdzia, a także dąży do tego, ażeby samą ideę miłosierdzia odsunąć na margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo słowo ‘miłosierdzie’ jakby przeszkadzało człowiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach stał się panem i uczynił sobie ziemię poddaną. Owo ‘panowanie nad ziemią’, rozumiane nieraz jednostronnie i powierzchownie, jakby nie pozostawiało miejsca dla miłosierdzia (...). I dlatego też wielu ludzi i wiele środowisk, kierując się żywym zmysłem wiary, zwraca się spontanicznie do miłosierdzia Bożego w dzisiejszej sytuacji Kościoła i świata” (MV 12). „Kościół, zauważa papież Franciszek, ma misję głoszenia miłosierdzia Bożego, bijącego serca Ewangelii, aby w ten sposób dotknąć serce i umysł każdego człowieka. Obietnica Chrystusa czyni swoim zachowanie Syna Bożego, który wychodzi naprzeciw, nie pomijając nikogo” (MV 12).

Miłosierdzie Boże w Starym Testamencie
Poprzez cały Stary Testament przewija się obraz Boga, jako Ojca, który jest miłosierny, bo właśnie to Jego oblicze jest najbardziej charakterystyczne w dziejach Izraela, jako narodu wybranego. Wiedział o tym Izrael, którego mędrcy zapisywali w psalmach, że wydarzenia związane z jego historią są przejawem objawianego im miłosierdzia Boga; co wyraził szczególnie jeden Psalm 136 w swoim ciągle powtarzanym refrenie, że „Jego (Boże) miłosierdzie trwa na wieki”. Papież Franciszek wyciąga stąd wniosek: „Miłosierdzie sprawia, że historia Boga i Izraela staje się historią zbawienia. Wydaje się, że przez to ciągłe powtarzanie (...), Psalm ten łamie zamknięty krąg przestrzeni i czasu, aby wszystko umieścić w wiecznej tajemnicy miłości. To tak, jakby chciał nam powiedzieć, że Bóg będzie spoglądał na człowieka nie tylko w historii, ale i na wieczność, wzrokiem miłosiernego Ojca” (MV 7). Psalm ten w postaci „wielkiego hallelu” został zaliczony do najważniejszych tekstów liturgicznych Izraela i jako taki był recytowany w ważnych chwilach jego historii. Nic dziwnego, że modlił się nim również Jezus po swej wieczerzy paschalnej (por. Mt 26,30). Na tym tle nie może dziwić, dlaczego prorok Jonasz opierał się z misją nawracania pogańskiej Niniwy, bo wiedział, że Bóg, który jest miłosierny, obdarzy łaską przebaczenia również jej pogańskich mieszkańców, czego nie chciał, a co się stało.

Jezus Chrystus obliczem miłosierdzia Bożego
Już pierwsze zdanie bulli może zaskakiwać trafnością wypowiedzi: „Jezus Chrystus jest obliczem miłosierdzia Ojca” (MV 1). W zdaniu tym widzi papież syntezę tajemnicy chrześcijańskiej wiary. Bóg Ojciec „bogaty w miłosierdzie” (Ef. 2,4) w „pełni czasów” (Gal 4,4), tzn. gdy wszystko było gotowe według Jego planu zbawienia, zesłał swojego Syna, aby objawić nam w sposób ostateczny swoją miłość. Odtąd, Jezus z Nazaretu, słowami gestami i całą swoją osobą objawia miłosierdzie Boga, tak że „kto widzi Syna, widzi też i Ojca” (J 14,9). „Wszystko w Nim mówi o miłosierdziu. Nie ma też w Nim czegoś, co byłoby pozbawione współczucia” (MV 8). Szczytem tej postawy pochylenia się z miłosierdziem nad każdym ludzkim losem, każdą niedolą, była Jego śmierć, przypominająca każdą inną śmierć opuszczonego i pozbawionego godności człowieka, a jej krzyżowa forma i sakramentalne owoce po zmartwychwstaniu pokazały głębokość i wyzwalającą skuteczność miłosierdzia Bożego.

Bóg nie idzie za logiką człowieka
Bardzo ciekawy jest wątek ukazania miłosiernego oblicza Boga Ojca ujawniony w trzech przypowieściach Pana Jezusa: o zagubionej owcy, o zagubionej drachmie i o synu marnotrawnym (Łk 15,1-32) (zob. MV 9). Zderzenie treści tych opowiadań, wziętych z codziennego życia ich słuchaczy, z prawdziwą faktyczną rzeczywistością, pokazuje całkowicie inną logikę działania Bożego, kierowaną właśnie przez miłosierdzie. I tak na przykład, zagubiona „czarna” owca z taką troskliwoscią odszukiwana przez pasterza kosztem 99 innych owiec, nigdy w rzeczywistości nie byłaby ocalona, bo rozsądnemu pasterzowi opłaca się ją raczej zabić, by nie poszły za nią inne, niż ją ocalić. Tymczasem Bóg traktuje tę zagubioną jakby była ona jedyną istniejącą, i cieszy się z jej odzyskania. Podobnie ze zgubioną drachmą, pieniądzem wyrażającym jednodniowy zarobek ubogich ludzi. Kobieta, która ją zgubiła, czyni wiele wysiłku, by ją odnaleźć, a znalazłszy cieszy się spraszając swe sąsiadki, jakby odnalazła olbrzymi skarb. Znamy też przypowieść o synu marnotrawnym, którego ojciec, kiedy tamten go opuścił i poszedł swoją pokręconą drogą życia, wyczekuje każdego dnia jego powrotu i cieszy się, kiedy wreszcie wraca. Co więcej, ku niezadowoleniu jego starszego syna, wyprawia wielką ucztę, bo odzyskał go całego. Taki jest właśnie Bóg, który nie posługuje się logiką człowieka, ale cieszy się z powrotu każdego zagubionego, bo każdy jest tu na wagę złota. Tak też Bóg widzi nas, kiedy jesteśmy z dala od Niego przez grzech.

Kościół „szpitalem polowym”
Papież Franciszek przypomina ze swej wcześniejszej encykliki o radości Ewangelii, że Kościół – jako instytucja zbawcza zostawiona przez Jezusa – winien pełnić w świecie rolę szpitala polowego, który zbiera z pola walki tego świata rannych i poszkodowanych i leczy ich balsamem miłosierdzia i miłości Bożej. Na tym polu walki, chrześcijanie, żyjący duchem Chrystusa, mają pełnić niejako rolę sanitariuszy, którzy karetkami pogotowia zwożą rannych i chorych do lekarza-Chrystusa, by Ten ich uleczył Słowem Bożym i sakramentami Kościoła – znakami Bożego miłosierdzia. Przede wszystkim naśladując miłosiernego Ojca, sami mają być miłosierni. Najpierw papież przypomina chrześcijanom o podstawowych zasadach współżycia międzyludzkiego wziętych z Ewangelii: „nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone; dawajcie, a będzie wam dane; miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie” (Łk 6,37-38) (MV 14). Następnie zachęca do praktykowania na codzień dziwnie dziś zapomnianych uczynków miłosierdzia, względem ciała (głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, przybyszów w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych pogrzebać) oraz względem ducha (wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych) (MV 15). Szczególnie te ostatnie, uczynki co do ducha, tak bardzo dziś zaniedbane, mogą być dla nas dużym polem do skutecznego działania.

Miłosierdzie Boże przejawem sprawiedliwości Bożej w Chrystusie
Ostatnim doktrynalnym punktem bulli jest ukazanie relacji między sprawiedliwością a miłosierdziem Bożym. Jak zauważa papież, „nie są to dwa aspekty sobie przeciwne, ale dwa wymiary tej samej rzeczywistości, która rozwija się stopniowo, aż do osiągnięcia szczytu w pełni miłości” (MV 20). Trzeba strzec się pokusy kierowania się w życiu tylko tzw. sprawiedliwością obywatelską biorącą pod uwagę wypełnianie prawa, a w przypadku religii, Prawa Bożego. Faryzeusze wpadli w pułapkę tzw. legalizmu religijnego zasłaniając pierwotny sens i zaciemniając głęboką wartość, jaką posiada sprawiedliwość Boża. „W Piśmie Świętym sprawiedliwość jest faktycznie rozumiana jako pełne zaufania zdanie się na wolę Boga” (MV 20), która z natury zakłada miłosierdzie. W tym kontekście lepiej rozumie się słowa Jezusa do faryzeuszów: „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: chcę raczej miłosierdzia niż ofiary; bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników (Mt 9,13)”. Prawda jest bowiem taka, że nikt z nas sam z siebie nie może stanąć przed Bogiem sprawiedliwy, bo tylko On nas może usprawiedliwić i oczyścić z naszej grzeszności; co też się stało w Chrystusowej ofierze, do której mamy dostęp w wierze. W tej perspektywie, jak naucza św. Paweł, „to nie zachowanie Prawa zbawia, ale wiara w Jezusa Chrystusa, który wraz ze swoją męką i zmartwychwstaniem niesie zbawienie razem z miłosierdziem, które usprawiedliwia” (MV 20). Sprawiedliwością Bożą jest Jego przebaczenie. Gdyby Bóg zatrzymał się na czystej sprawiedliwości, przestałby być Bogiem i stałby się jak wszyscy ludzie, którzy przywołują szacunek dla prawa. Bóg przekracza sprawiedliwość miłosierdziem i przebaczeniem. Oczywiście, kto błądzi, będzie musiał poniesć karę, tyle że to nie jest koniec, ale początek nawrócenia, ponieważ doświadcza się czułości przebaczenia. Bóg więc nie odrzuca sprawiedliwości, ale ją włącza i przekracza w ofierze zbawczej Chrystusa. „Krzyż Chrystusa zatem jest sprawiedliwością Boga nad nami wszystkimi i nad światem, ponieważ ofiaruje nam pewność miłości i nowego życia” (MV 21).

Jak celebrować Rok Jubileuszowy?
Na zakończenia pozostaje kwestia celebrowania tegorocznego jubileuszu miłosierdzia Bożego. Papież poleca czytać Biblię i lektury duchowe, szczególnie te o miłosierdziu Bożym, ot, chociażby niniejszą bullę. Medytować je na co dzień, by dostrzec działanie milosiernego Boga w naszym życiu (MV 13). Pielgrzymować do wskazanych miejsc (MV 14), by uzyskać jubileuszowy odpust zupełny, poprzez skorzystanie z sakramentu Pokuty i Pojednania. Oto co na ten temat pisze: „W sakramencie Pojednania Bóg przebacza grzechy, które zostają naprawdę zgładzone, lecz jednak negatywny ślad, który grzechy zostawiły w naszym postępowaniu i w naszych myślach pozostaje. Miłosierdzie Boże jest jednakowoż silniejsze również niż ten ślad. Staje się ono odpustem Ojca, który poprzez Kościół – Oblubienicę Chrystusa – dosięga grzesznika, któremu udzielił już przebaczenia i uwalnia go od każdej pozostałości skutków grzechu, umożliwiając mu raczej działanie z miłością oraz wzrastanie w miłości, niż ponowny upadek w grzech” (MV 22). W czasie Wielkiego Postu, choć nie tylko, korzystać z czasu modlitwy, postu i jałmużny, praktykując na codzień wzmiankowane wyżej uczynki miłosierdzia (MV 15-17). Ostatecznie polecać się wstawiennictwu Matki Miłosierdzia, która jest skutecznym pośrednikiem, „Arką Przymierza między Bogiem i ludźmi”, oraz innych świętych zasłużonych w odkrywaniu tajemnicy Bożego Miłosierdzia (MV 24).