Ja Katolik
Teologia zwykłego zjadacza chleba

17 niedziela zwykła

24 lipca 2011

1 Krl 3,5.7-12; Rz 8,28-30; Mt 13,44-52

Dalszy ciąg przypowieści Jezusa o Królestwie Bożym. Tym razem Jezus pokazuje niezastąpioną niczym wartość tego Królestwa dla całego życia. Jest ono tak wielkim skarbem, że warto go nabyć za wszelką cenę, niczym skarb znaleziony w ziemi: kupuje się ziemię tylko i wyłącznie ze względu na zawarty w niej skarb. Jest ono niczym drogocenna perła, dla której warto sprzedać wszystkie inne skarby, by posiąść tylko ją. Tymi porównaniami Jezus chce unaocznić słuchaczom, że Królestwo Boże stanowi nadrzędny cel życia człowieka nadający sens jego wszystkim innym poczynaniom ziemskim. W porównaniu z nim wszelkie dotychczasowe cele ziemskie winny zejść na dalszy plan. Kolejna przypowieść przyrównuje Królestwo do sieci rybackiej zgarniającej różne rodzaje ryb podczas połowu. Gdy sieć się napełnia, rybacy wyciągają ją i wtedy na brzegu dzielą ryby między dobre i użyteczne, które zbierają w naczynia, oraz złe i nieużyteczne, które odrzucają. „Tak będzie na końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Trzeba zatem roztropnie i mądrze prowadzić życie, by wybierać zawsze rzeczy Królestwa Bożego (1 czytanie), wspierając się przy tym Duchem Świętym, który „przychodzi z pomocą naszej słabości” (2 czytanie).